Czy wygra Warszawa? Rozmowa z Janem Śpiewakiem.

#BitwaWarszawska2018 czyli kampania przed wyborami samorządowymi w Warszawie nabiera tempa. Jan Śpiewak, kandydat na prezydenta miasta z koalicji „Wygra Warszawa”, przedstawia się jako trzecia siła spoza układu PiS – PO. Czy ma wystarczające zaplecze by sprostać oponentom? Co poza Parkiem Centralnym ma w swoim programie? Przeczytajcie w naszej rozmowie. 

Mateusz Kaczyński: Co będzie jeśli naprawdę wygra Warszawa?

Jan Śpiewak: Mieszkańcy zyskają wpływ na swoje miasto. Warszawa przestanie rozwijać się w sposób chaotyczny i bezmyślny. Zlikwidujemy korupcję w urzędzie, a warszawiacy będą traktowani godnie i z szacunkiem.

Kampanię wyborczą rozpoczął Pan od głośnego pomysłu stworzenia Parku Centralnego w Warszawie. W trakcie ostatnich dwóch miesięcy coraz więcej uwagi poświęcono jednak koncepcjom metra i transportu przedstawionym przez Patryka Jakiego, Rafała Trzaskowskiego i Miasto Jest Nasze. Co sądzi Pan o tych pomysłach?

To  nierealistyczne pomysły rzucane w mało przemyślany sposób. Patryk Jaki powołuje się na Sofię, ale zapomina, że w stolicy Bułgarii budowę metra sfinansowano z budżetu centralnego. Nie słyszałem, by premier Morawiecki postanowił zapłacić za budowę metra w Warszawie. Jeśli chodzi o Rafała Trzaskowskiego, to mówił najpierw o tramwajach, a temat metra poruszył dopiero po ruchu Jakiego. Obie propozycje nowych „linii” wydają się wyssane z palca. Wizja Miasto Jest Nasze jest  bardziej realna. Wygra Warszawa również ma swoje propozycje, które przedstawimy niebawem. Kluczowe jest postawienie na integrację transportu szynowego z transportem publicznym w mieście. Nie zapominajmy jednak, że komunikacja zbiorowa jest oceniania w Warszawie dobrze. Głównym wyzwaniem jest to, co należy zrobić z pół milionem samochodów, które codziennie wjeżdżają do miasta. Druga sprawa to planowanie Warszawy, które także wpływa na poruszanie się po mieście.

Wizualizacja Parku Centralnego. 

To znaczy?

W dużym uproszczeniu mamy do czynienia z sytuacją, w której na prawym brzegu powstają dzielnice „sypialnie”, na lewym brzegu, choćby w Mordorze,  większość nowych miejsc pracy. . Tysiące  Warszawiaków muszą codziennie przemierzać ogromne odległości tylko po to by dojechać do pracy lub odwieźć dzieci do szkoły. Chodzi więc o to, by dzielnice były do pewnego stopnia samowystarczalne i miały odpowiednią ilość sklepów, szkół, żłobków. W rzeczywistości jest inaczej. Na terenach dawnego FSO planuje się budowę kolejnej dzielnicy mieszkaniowej, zamiast pomyśleć o tym, że mogłyby tam powstać centra nowych technologii czy biura. Budynki mieszkaniowe stworzą tam ogromne problemy.

Mówi Pan o kwestiach niezbędnych do uporządkowania Warszawy. Najcięższa walka w nadchodzących wyborach samorządowych odbędzie się na froncie ideologicznym. W jaki sposób planuje Pan porwać warszawskich wyborców i zdobyć ich serca?

Poprzez niezależność, wiarygodność i uczciwość. To podstawa. Jesteśmy spoza układu PO-PiS, który rządził Warszawą przez ostatnie dwadzieścia lat. Jesteśmy wiarygodni. Kiedy Patryk Jaki powoływał ojca na stanowisko szefa opolskich wodociągów, my w Warszawie jako pierwsi walczyliśmy z mafią reprywatyzacyjną. Obie partie traktują stolicę jako trampolinę do karier swoich działaczy i przy okazji urząd pracy dla znajomych. Przekłada się to na przedmiotowe podejście do mieszkańców. W przeciwieństwie do nich, od wielu lat działamy na korzyść Warszawy. Robimy to głównie społecznie i na tym zbudowana jest nasza przewaga. Znamy miasto, kochamy je i działamy dla jego prawdziwego interesu. Nie urwaliśmy się z choinki, tak jak Patryk Jaki czy Rafał Trzaskowski.

To jednak oni są postrzegani jako najmocniejsi kandydaci. Wyobraźmy sobie jednak, że w Warszawie dochodzi do przerwania impasu. Czy po wyborczym sukcesie rozliczyłby się Pan z tym co zostało z dawnej administracji?

Jestem pragmatyczny. Będziemy współpracować z tym, kto wygra wybory, ale najważniejszy jest nasz program. Na pewno nie stworzymy żadnej wielkiej koalicji, która będzie przystawką żerującą na rządach PiS-u czy Platformy Obywatelskiej. Przede wszystkim będziemy realizowali nasz program. Jeśli zdobędziemy mandaty w Radzie Miasta, będziemy mieli do tego konkretne narzędzia.

Rada Miasta to cel minimum. Startuje Pan w wyborach jako kandydat na prezydenta miasta. Jak realnie ocenia Pan swoje szanse w starciu z tak silnymi kontrkandydatami?

Zabieram głosy im obu. Mam poparcie po stronie wyborców Prawa i Sprawiedliwości, którzy są rozczarowani rządami Platformy Obywatelskiej i po stronie wyborców Platformy Obywatelskiej, których zawiodły rządy PiS-u. Wierzę w drugą turę i wierzę, że wszystko jest możliwe. Wybory polegają właśnie na tym, że może wydarzyć się coś co nie śniło się wcześniej politologom. Spójrzmy na zwycięstwo Andrzeja Dudy w 2015 roku… Oczywiście PiS i PO mają potężne finansowanie i ogromne zasoby. Media w Polsce są całkowicie spolaryzowane. Kanały liberalne popierają Rafała Trzaskowskiego, a rządowe Patryka Jakiego. Miejsca dla niezależnych kandydatów jest bardzo niewiele.

W wielu dzielnicach na listach wyborczych Wygra Warszawa pojawiają się całkiem nieznane nazwiska. Kandydaci podkreślają dobrą znajomość lokalnych problemów. Czy faktycznie zaplecze w terenie Wygra Warszawa jest tak mocne?

Z naszych list np. na Pradze Północ startują doświadczeni niezależni radni. Podobnych kandydatów mamy  więcej. Na Woli, w Śródmieściu i w innych dzielnicach startują ludzie zaangażowani w pracę na rzecz miasta od bardzo dawna. To lokalni liderzy. Dostrzegają problemy i wyzwania, których inne siły polityczne dotychczas nie zauważyły.

Jakie wyzwania ma Pan konkretnie na myśli?

Walkę z mafią reprywatyzacyjną, zanieczyszczenie powietrza i smog, o którym jako pierwsi mówiliśmy.  Naprawdę jesteśmy bardzo mocno zakorzenieni w Warszawie, jeśli chodzi o lokalne sprawy.

Jedną z najbardziej elektryzujących lokalnych spraw była w ostatnich latach zieleń w mieście, a właściwie jej nieustanna wycinka.

Wracamy do warszawskiego Parku Centralnego. To symbol zmiany, którą chcemy dokonać. Chcemy stworzyć park dookoła Pałacu Kultury oraz nowe parki w pozostałych dzielnicach.  Sytuacja zieleni w Warszawie jest dramatyczna. . Podczas rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz wycięto ponad ćwierć miliona dorosłych drzew. To pokazuje priorytety miasta, dla którego najważniejsze są priorytety deweloperów. Interesy mieszkańców schodzą przy nich na dalszy plan. Chcemy chronić przed zabudową podwórka, przywrócić szpalery drzew przy głównych ulicach, objąć zieleń miejską szczególną ochroną. Za wzór służy nam Berlin, w którym każde drzewo ma swój unikalny numer i kartę. W Warszawie zieleń pielęgnuje się niestety głównie przez wycinkę. Sądzę, że najpierw należy leczyć, a dopiero później sięgać po piłę. Stare drzewa są warte wielokrotnie więcej od nowych zasadzeń. Miasto powinno sadzić nowe, duże drzewa, a nie kikuty, które wysychają lub zupełnie się nie przyjmują. Mieliśmy gorące lato i wiele drzew posadzonych przez ratusz po prostu uschło.

Jakie jest Pana przesłanie dla politycznych konkurentów w wyborach, które nas czekają?

Chciałbym, żeby wielkie partie polityczne zostawiły Warszawę w spokoju. Platforma Obywatelska rządziła już prawie dwanaście lat. Naprawdę przyszedł czas na przewietrzenie samorządu i wymianę ludzi. Przez tak długi okres bycia u władzy nawet święci daliby się skorumpować, a Platforma Obywatelska do świętych  nie należy. Z kolei Prawo i Sprawiedliwość pokazuje, ze rządzi Polską niczym własnym folwarkiem. Obawiamy się tego samego w Warszawie: zlikwidowania  autonomii dzielnic, procesów konsultacyjnych, scentralizowania władzy… Nie chcę w stolicy drugiego Opola i rządzenia miastem jak prywatną własnością. Nie chcę, żeby ojciec Patryka Jakiego stał się szefem wodociągów warszawskich. Wolałbym, żeby Patryk Jaki zajął się uchwaleniem ustawy reprywatyzacyjnej i naprawą stosunków międzynarodowych, które popsuł za sprawą ustawy o IPN. Rafał Trzaskowski niech skupi się na sprawach europejskich, bo na tym zna się najlepiej.

Dziękuję za rozmowę.

Co sądzisz? Skomentuj!