Co jeszcze zjadłbym w Warszawie w 2018?

Jeśli w ramach postanowień noworocznych planujecie dietę, siłownię i zrzucenie paru kilo, lepiej wróćcie do tego wpisu w połowie lutego, gdy już się okaże, że znów nic z nich nie wyszło. Będziecie wtedy mogli z czystym sercem oddać się konsumpcji niespecjalnie dietetycznych, ale pysznych dań z Bułgarii i Dagestanu. Oto, co jeszcze miło byłoby widzieć częściej na stołecznych talerzach.

I. Mekitsa

Bułgarski krewny węgierskiego langosza, smażony na głębokim oleju średniej wielkości placek, podawany tradycyjnie na śniadanie. Posypany cukrem pudrem, z dżemem figowym, kwaśnym jogurtem czy słonawym serem – każdy z tych tradycyjnych wariantów jest pyszny i sycący (o ile tylko nie przeszkadza nam rozpoczęcie dnia od smażonego na głębokim tłuszczu ciasta).

II. Wegańska shkembe chorba

Flaczki to jedno z tych trudnych dań, które jedni kochają, a inni nienawidzą, ale w Bułgarii znaleźli na nie uniwersalny sposób. W jednej z wegańskich knajp w Sofii w tradycyjnym przepisie na bałkańskie flaczki podroby zastąpiono warzywami i grzybami, ale bez usuwania intensywnych przypraw. Efekt przekracza wszelkie oczekiwania! Jeśli jest danie, które można nazwać europejskim curry, to właśnie to.

III. Urbecz (ypбeч)

Pyszność z Dagstanu. Niestety, niezbyt wyględna, w związku z tym bez zdjęcia, by nie zniechęcać do konsumpcji. Bliski Wschód podbił świat sezamowym tahini, ale Kaukaz nie pozostaje w tyle i odpowiada podobną w konsystencji, lecz o wiele ciemniejszą pastą z siemienia lnianego. Rzecz jest podobno nie do dostania w Polsce i gdyby nie Warszawski Śledzik Wielokulturowy nigdy bym pewne na nią nie trafił. A byłaby to ogromna szkoda, bo pachnąca prażonymi orzechami, mająca lekką goryczkę i kakaową nutę pasta zostaje w pamięci.

IV. Kabak-czudo

Kolejne odkrycie z Warszawskiego Śledzika Wielokulturowego. Kabak-czudo to dagestańskie, obficie namaszczone masłem i nadziewane farszem placki, podawane w formie przypominającej naleśnikowy tort. Prosta rzecz, a cieszy! Co więcej, możecie ławo spróbować zrobić je w domu: przepis na kabak-czudo prosto od ekspertek, które przygotowywały je podczas Śledzika znajdziecie tutaj.

Co sądzisz? Skomentuj!