Co po nas zostanie? Wizyta na warszawskim Kamionku

Ostatnie trzy dni spędziłem w na warszawskim Kamionku – trochę zapomnianej części Pragi Południe. Obywatele ściągają tam do urzędu gminy, Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, do Soho Factory i…? Przez długi czas były to najważniejsze punkty na terenie Kamionka, który poza powyższymi miejscami był „przejazdowem” na trasie z Ronda Wiatraczna na Pragę Północ. Okolica cały czas wydaje się zapomniana, ale to tylko pierwsze wrażenie. Deweloperzy przypomnieli sobie o niej już kilka lat temu. Wystarczy skręcić z ul. Grochowskiej w prawo i po przejściu stu metrów zobaczyć na własne oczy, jak zmienia się Warszawa.

W jednym ze swoich głośniejszych artykułów opublikowanych w Polityce, Filip Springer opisał zjawisko „pastelozy”. Gdyby przeszedł trasę mojego spaceru, zobaczyłby łagodną odmianę odkrytej przez siebie choroby.  Na ponownie odkrytym Kamionku, jak grzyby po deszczu wyrastają osiedla bloków mieszkalnych. Domy  o wysokości podobnej do okolicznych kamienic, mają białe fasady i pastelowe balkony (żółte, zielone, czerwone) o bardzo mocnym nasyceniu. Mocno kontrastują z zapuszczonymi podwórkami kamionkowskich kamienic. Dzięki osiedlom przestrzeń staje się uporządkowana, przewidywalna i zamknięta, tak samo jak zamknięte są ich furtki. Nowe bloki są szczelnie ogrodzone, tak aby lekko zawiani autochtoni czy cygańskie dzieci z drugiego brzegu Grochowskiej nie dostały się do zamkniętego świata nowych mieszkańców dzielnicy.

Co najprzykrzejsze, z każdym wybudowanym blokiem znika kawałek starej dzielnicy o klimacie małego miasteczka z domieszką postindustrializmu. Nowe domy powstają w miejsce starych fabryk. Dawne zakłady PZO są stopniowo burzone i częściowo adaptowane na potrzeby mieszkaniowe. Fabrykę obok PZO przejęła wcześniej SWPS, a w starych zakładach produkujących motocykle znalazło swoje miejsce Soho Factory. O ile SWPS i Soho Factory z przestrzenią współgrają, o tyle nowe osiedla kształtują ją na nowo. Są powtarzalne i boleśnie podobne. Fabryczne hale długo stały puste lub tylko częściowo zagospodarowane. Wejścia na ich teren poukrywane między szczelną zabudową szeregową kamienic teraz zmieniły się w bramy wjazdowe zamkniętych osiedli. Na terenie PZO działała sala prób Fonia, gdzie grały punkowe zespoły, na których otwarte próby przychodziło po 60 osób. Zgrzyty hałaśliwych gitar nie zakłócą mieszkańcom pastelowych bloków już żadnego wieczora.

Kamionek 2

Warto odwiedzić  Kamionek, kiedy nie jest szaro i przyjdą zielone dni.  Budowy ciągle trwają, dzięki czemu nie wszystkie podwórka są ogrodzone. Miejscowy klimat ostał się jeszcze wśród bram i dziurawych uliczek, gdzie wciąż można znaleźć stare warszawskie latarnie. Non omnis moriar – klimatu dzielnicy nie da się całkiem zabetonować. A nawet jeśli, to może cygańskie dzieci z domów po drugiej stronie Grochowskiej zachowają go w sobie i przypomną nowym lokatorom, że coś z Kamionka zostało.

 

Tekst i zdjęcia – Mati Kaczyński

 

Co sądzisz? Skomentuj!