Cicha woda brzegi odsłania

Rekordowo niski poziom wody w Wiśle napawa Warszawiaków niepokojem. Czy królowa polskich rzek wróci jeszcze do dawnej formy? A może straci tytuł na rzecz innego cieku powierzchniowego? Ponoć pretensje do korony zgłaszają już delfin Bug oraz chorobliwie ambitna Odra. Ale to nie jedyne problemy, jakie przyniosła ze sobą ostatnia fala upałów…

Na niski poziom rzeki coraz bardziej narzeka warszawska Syrenka. Ponoć wystosowała nawet do ratusza ultimatum: jeżeli władze nie rozwiążą jej problemów mieszkaniowych do końca sierpnia, ma zamiar po prostu wyemigrować! – Wiem, że to radykalne rozwiązanie – tłumaczy reporterowi PS – ale nawet nie wyobrażacie sobie jak ciężko żyje się syrenie w takich warunkach. Nawet za Gomułki było łatwiej… o Gierku nie wspominając! – Stanowczym machnięciem ogona ucina jednak wszelkie spekulacje, jakoby jej decyzja miała mieć związek ze zmianą na stanowisku głowy państwa. – Kompletnie nie interesują mnie kwestie polityczne – zarzeka się. – Jako docelowe miejsce emigracji rozważam zarówno Dunaj, jak i Sekwanę. Ofertę przenosin do Moskwy jednak odrzuciłam, mimo bardzo korzystnych warunków. W końcu bez przesady! – żachnięcie i pluśnięcie do kanału żerańskiego zakończyło nasz wywiad.

Jak bardzo poważne jest ryzyko utraty stołecznego herbu, niech świadczą wzmożone działania warszawskiego ratusza. Pomysł wezwania na pomoc Asa z filmu Hydrozagadka został szybko zarzucony ze względu na zaawansowany wiek superbohatera. Urzędnicy wystosowali więc list do twórców ostatniej części filmu „Mad Max” z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów hydrologicznych. – Wiem, że to woda na młyn wszelkiej maści hejterów oraz politycznej opozycji, ale naprawdę znaleźliśmy się na dnie! – ubolewa szefowa tajnego zespołu kryzysowego. Nieoficjalnie mówi się też o rozpisaniu przetargu na nowy symbol miasta, w razie gdyby plany ratunkowe przepadły jak kamień w wodę. – Zleciliśmy wstępny projekt zagranicznej firmie. Chcemy skorzystać z doświadczeń Województwa Pomorskiego, o którego logotypie było niedawno głośno. W końcu nieważne jak, ważne, żeby mówili – zdradza nam urzędnik, który woli pozostać anonimowy. – Nasz pomysł to twórcze ogranie wizerunku klapka kubota, tak ukochanego przez Polaków. Byłby to rodzaj spotkania w pół drogi między sprawdzoną estetyką kąpielową a warszawską tradycją insurekcyjną. W końcu Kiliński był szewcem – uśmiecha się dumnie urzędnik. Jednak dopytywany oficjalnie o te plany rzecznik ratusza nabiera wody w usta. – Ktoś robi Wam wodę z mózgu – ucina.

Być może więc te dramatyczne doniesienia to burza w szklance wody.  Być może, spekulując na łamach bloga,  jesteśmy w gorącej wodzie kąpani. Ale, jak wiadomo, w czasie wakacyjnej posuchy informacyjnej temat wyschniętej Wisły idzie w mediach jak woda. I chociaż nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, wierzymy, że niedługo wszystko wróci do normy. Trzymamy kciuki Wisło!

 

Co sądzisz? Skomentuj!