Choinka pod śmietnikiem

Choinka pod smetnikiem_792x594

Święta, święta i po świętach! Nasze żywe choinki ze świątecznie przystrojonych mieszkań lądują pod śmietnikami, gdzie sterczą smutno niczym piesek uwiązany na smyczy pod sklepem. Co tu zrobić, żeby ich los nie był taki okrutny?

Próbowano już nas przekonać, że pociętą choinką można zasilić kompost. Po pierwsze w Warszawie mało kto ma kompostownik, a po drugie drzewka iglaste nie nadają na nawóz. Niektórzy proponowali, aby choinki palić, ale w Warszawie mało kto ma kominek czy inne miejsce na palenisko, a jeśli już ma, to powinien też mieć podstawową wiedzę o tym, co można w nim palić, a czego nie. Na tej drugiej liście są właśnie iglaki.

Podobno najgorzej jest wyrzucić choinkę na śmietnik. Jest sporych gabarytów i zajmuje dużo miejsca, jeśli się jej nie potnie. A przecież rzadko kto rąbie na kawałki starą choinkę, a tym bardziej nie można się spodziewać, że zrobią to za nas panowie, którzy wywożą śmieci. Dlatego drzewka często stoją na podwórkach dopóty, dopóki spółdzielnie mieszkaniowe nie wezmą spraw w swoje ręce.

Chcąc uniknąć problemu, w zeszłym roku zdecydowałem się na droższe doniczkowe drzewko, aby później zasadzić je na działce, ale oczywiście przeliczyłem się, bo takie choinki mają ścinane korzenie przed włożeniem do donic i usychają równie szybko, co drzewka cięte. W dodatku są dużo cięższe w transporcie.

Warszawska zbiórka choinek

Kiedy godziłem się już z myślą o świętach bez choinki, natknąłem się w radiu na audycję o zeszłorocznej akcji zbiórki drzewek. Okazuje się, że jej wynik był całkiem niezły:

„W 2014 roku zebranych zostało 530 ton biomasy, o blisko 130 ton więcej niż w roku 2013. Podczas wszystkich dotychczasowych edycji akcji zebrano ponad 1700 ton ekologicznego paliwa. Taka ilość pozwala na ogrzanie przez cały rok około 1000 mieszkań o powierzchni 60 m2.”

Zachwycony pobiegłem po żywe drzewko. Po świętach poszperałem w sieci i wyszukałem harmonogram SZÓSTEJ z kolei akcji zbierania choinek. Wtedy ręce mi opadły. Termin zbiórki w mojej dzielnicy to 21 stycznia! Gdy to sprawdzałem, do zbiórki pod urzędem zostało mi jeszcze ponad 10 dni, a moja choinka już się zeschła i straciła prawie wszystkie igły. Nie było żadnych szans, żeby utrzymać ją w domu do czasu akcji. Niestety wylądowała pod śmietnikiem, gdzie codziennie dołączają do niej kolejne smętne drzewka.

Jest nieźle, ale może być lepiej

Zastanawiam się, dlaczego miasto nie może zrobić objazdówki po śmietnikach i pozbierać choinek. Ktoś i tak musi to posprzątać, więc miasto wraz ze spółką energetyczną mogłyby wyłonić firmę, która podjęłaby się tego zadania. Efekt byłby PR-owo korzystny, bo można by ogłosić światu, że praktycznie wszystkie choinki zostały wykorzystane w stopniu maksymalnym i nie marnują się na wysypisku śmieci. Ale przede wszystkim sama idea wydaje się wartościowa.

Zbiórka w tej formie powinna odbyć się nie raz, a co najmniej dwa razy (np. po Trzech Króli i po Matki Boskiej Gromnicznej). Jej koszt byłby dużo niższy niż niejedna forma reklamy, a korzyści społeczne spore, szczególnie w kontekście segregacji odpadów.

Jeśli nikomu by się to nie opłacało, i ani miasto, ani żadna firma nie chciałyby zaangażować się w rozszerzenie akcji (byłoby to co najmniej dziwne), wtedy miasto, wydając sprzedawcom pozwolenia na sprzedaż choinek, powinno ustalić kaucję zwrotną w wysokości 1 lub 2 zł od drzewka. Pieniądze te byłyby zwracane ochotnikom dostarczającym choinki do punktu zbiórki. Gdyby właściciel choinki był zbyt leniwy, aby odnieść swoje drzewko, w zastępstwie mogliby robić to harcerze, którzy uzbieraliby w ten sposób pieniądze na zimowy lub letni obóz. Gdyby i to nie wypaliło, a harcerz taki gapa, zawsze znajdą się okoliczni zbieracze, którzy zamiast na puszkach zarobiliby na drzewkach. Byle kasa się zgadzała.

Czemu nie chcieć więcej?

Akcję oceniam bardzo dobrze, ale dlaczego nie chcieć więcej? Najważniejszy krok już zrobiono, więc dalej powinno pójść jak z płatka. Zaraz, zaraz… Przecież zawsze można powiedzieć, że najlepiej w ogóle nie kupować choinek i ich nie ścinać. Jasne. Najlepiej nie jeździć samochodem i żeby żadne wulkany nie wybuchały. Można skasować święta i nie będzie niczego. Inne rozwiązania istnieją, ale nawet kupno sztucznej choinki nie jest pozbawione wad, bo ktoś musi to plastikowe drzewko wykonać, a najtaniej zrobi to małoletni niewolnik za dolara miesięcznie. Na koniec możemy wyrzucić plastikową choinkę na śmietnik, gdzie będzie rozkładać się przez następny milion lat, a to, z czego została wykonana, pozostanie słodką tajemnicą producenta.

Co sądzisz? Skomentuj!