Chłopcy z pl. Piłsudskiego

Na początku zawsze jest plac. Czasami przybiera on formę małej parceli, gdzieś pomiędzy dwiema odrapanymi kamienicami i tartakiem. Pilnuje go stary dozorca, który zazwyczaj przesiaduje w zardzewiałej, blaszanej budce i tylko czasem wyrusza na obchód, żeby przegonić bawiących się tam podrostków.

Zdarza się również, że plac jest wielki tak, że trudno objąć go wzrokiem. Z racji swojego zabytkowego charakteru najczęściej można na nim spotkać japońskich turystów, trzymających w rękach miniaturowe aparaty i nieliczne grupki hałaśliwych dzieci prowadzonych w parach przez nauczycieli. Plac pełni również pewne ważne funkcje państwowe. Dni, w których odbywają się na placu okolicznościowe parady i wiece, są jednymi z niewielu podczas których zwykli mieszkańcy przypominają sobie o jego istnieniu. Nim jednak jeszcze tego samego dnia zmierzch zapadnie na idealnie kwadratowym skwerze – ludzie wracają do swoich domów, wąsaci dygnitarze wsiadają do rządowych limuzyn – a na horyzoncie niczym statek pijany, pojawia się samotna postać, która zmagając się z hulającym wiatrem lub z zawianiem, chyłkiem przemyka zmierzając z klubu do klubu.

Co łączy oba place? Poza pustką i jałowością swojego istnienia mają jeszcze jedną cechę wspólną – każdy plac wcześniej czy później próbują podbić członkowie bandy Janosza Boki i Feriego Acza – znani inaczej jako chłopcy z Placu Broni.

Kim są chłopcy z Placu Broni?

Chłopcy z placu Broni uważają plac za wartość nadrzędną. Ten teren jest dla nich „honorową przestrzenią”, o którą są oni w stanie walczyć z poświęceniem życia (najlepiej czyjegoś, ale być może małego chłopca z zapaleniem płuc). Walka o plac to tak naprawdę walka o „przestrzeń wartości” (symboli, wyobraźni), o sprawowanie władzy i nadanie mu sensu. Nie jest to broń Panie Boże walka o „plac o określonej wartości”, gdyby tak było decyzje byłyby o wiele prostsze.

Wydawać by się mogło, że historia „Chłopców z Placu Broni” jest czymś zupełnie odległym, nieprzystającym do współczesnych czasów. A jednak przypomniałem sobie o niej, gdy jakiś czas temu uczestniczyłem w „debacie” organizowanej przez czasopismo Arche, Koło Krytyki Oddziału Warszawskiego SARP i Akademię Sztuki Architektury Krajobrazu. Spotkanie zostało zatytułowane „Przestrzeń – pamięci, wyobraźni, wolności” i dotyczyło koncepcji urbanistycznych związanych z pl. Piłsudskiego oraz jego okolicami.  Uczestnikami „debaty” byli: Grzegorz Buczek, Marek Budzyński, Andrzej Chołdzyński, Barbara Jezierska i Jeremi T. Królikowski.

Nie bez powodu słowo „debata” okalam cudzysłowem. Bo tak naprawdę sama teza postawiona została w tytule debaty – plac to nie tylko „zwykła” przestrzeń wyznaczona geometrycznie – ma on mieć charakter symboliczny głównie ze względu na pielgrzymkę Jana Pawła II, Grób Nieznanego Żołnierza, miejsce przeżywania żałoby po śmierci papieża. Ma on być przestrzenią sacrum, świadectwem wojny, wymagającym szczególnego, „konserwatywnego” traktowania. Biorący udział w debacie proponują zatem pozostawienie „symbolicznej” pustki i wyraźniejsze upamiętnienie ważnych wydarzeń. O odbudowie przedwojennej zabudowy (m.in. zachodniej pierzei i Pałacu Saskiego) niestety nie może być mowy.

Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka

Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka

Warszawscy pogromcy mitów

W czasie debaty, w mocno zresztą impertynencki sposób moderowanej przez Jeremiego Królikowskiego,  padały głównie następujące argumenty:

1. Plac Piłsudskiego to plac symboli – przestrzeń powinna „mieć znaczenie”, przestrzeń powinna „zachować pamięć”, mieć charakter „metafizyczny”

To był jeden z dominujących argumentów w dyskusji. Plac ma „upamiętniać”, musi mieć „znaczenie”. Prowadzenie inwestycji na placu mających na celu przywrócenie go mieszkańcom (np. odbudowa Pałacu Saskiego) odbierze „sacrum” placu Piłsudskiego.

Tak naprawdę postawienie takiej tezy tworzy fałszywą alternatywę. Bo dlaczego rekonstrukcja zabytkowego pałacu miałaby ujmować temu miejscu cokolwiek z sacrum? Czy odbudowa Pałacu Saskiego sprawi, że plac na którym Jan Paweł II wygłosił słynną homilię przestanie istnieć? Czy sprawi, że ludzi zapomną o żałobie po śmierci papieża? Czy ktoś zamierza zabrać z placu krzyż? Grobu Nieznanego Żołnierza też nikt nie zamierza przenosić – warto przypomnieć, że znajduje się on w tym samym miejscu od 1925 r. – wcześniej również ulokowany był pod kolumnadą Pałacu Saskiego.

I jeszcze jedna kwestia – czy pusty plac będzie odpowiednim otoczeniem dla tych symboli? Jeśli uznamy, że miejsce ma mieć właśnie taki charakter, miasto powinno zachęcać mieszkańców do egzystowania między nimi. A jak to zrobić skoro głównymi bywalcami placu bywają turyści, klubowicze z platyny czy biznesmeni? Symbole powinny żyć pomiędzy ludźmi, a nie martwe leżeć w oczekiwaniu na pustelników, którzy podążają tam by szybko zrobić zdjęcie i zniknąć za moment.

2. Odbudowa zachodniej pierzei zabierze Warszawie plac, a placów w Warszawie jest przecież mało

Przed wojną na placu Piłsudskiego stała gigantyczna cerkiew, a po jej zburzeniu odbywały się na nim defilady. Zdjęcia również pokazują wielką przestrzeń w tamtym miejscu. Obecnie fundamenty przedwojennej zabudowy i tak w większości znajdują się pod zwykłym trawnikiem koło Grobu Nieznanego Żołnierza.

Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka

Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka

3. Warszawa i warszawiacy potrzebują zabytku upamiętniającego wojnę, symbolu zniszczeń

Mamy bardzo dużo świadectw wojny w Warszawie – zarówno w postaci pomników (Nike, Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego Armii Krajowej, Pawiak, liczne tablice upamiętniające miejsca mordów), dziur po kulach, które są specjalnie konserwowane i przede wszystkim – w tym jak Warszawa obecnie wygląda. Czy potrzebujemy „martwego” pomnika-symbolu skoro Warszawa sama w sobie jest pomnikiem-symbolem?

Ile mamy w Warszawie reprezentacyjnych placów? Plac Zamkowy, Konstytucji, Narutowicza, Teatralny, Bankowy, Trzech Krzyży i Defilad. Który z nich moglibyście określić funkcjonalnym – pełniącym funkcję dla mieszkańców, będącym miejscem ich spotkań, odpowiadającym na konkretne potrzeby? Moim zdaniem żaden. Większość z nich jest miejscem przesiadek. Marzą mi się place na kształt tych w Rzymie i Barcelonie ogniskujące aktywność lokalnych społeczności, na których często się jest i się na nich bywa (jakże dalekie jest takie funkcjonalne podejście od propozycji chłopców z Placu Broni).

Na marginesie – wiecie ile było koncepcji na to, co zrobić z Pałacem Saskim? Siedem – w tym takie, które zakładały modernistyczne lub socrealistyczne adaptacje. Taka liczba koncepcji pokazuje, że architekci od lat myślą o placu w perspektywie urbanistycznej, zmianie przestrzeni, która posłuży ożywieniu placu.

4. Pałac nie będzie miał żadnej wartości architektonicznej, będzie atrapą, a w dodatku Oś Saska już nie istnieje

Ten argument oczywiście jest prawdziwy – Pałac Saski i zachodnia pierzeja nie będą zabytkami – będą historyczną rekonstrukcją. A jednak trudno mi się oprzeć wrażeniu, że odbudowa jednej z pierzei pl. Teatralnego, w tym Pałacu Jabłonowskich, była świetnym pomysłem (inna sprawa czy z korzyścią dla mieszkańców, bo ulokowane zostały tam banki). Myślę, że mimo swojego fasadowego charakteru większość z warszawiaków nie wyobraża sobie już placu bez tej inwestycji. Odbudowa zachodniej pierzei będzie idealnym domknięciem placu, który wyznaczają obecnie istniejące zabudowania.

5. Sam Pałac Saski nie miał sam w sobie wystarczającej wartości architektonicznej i nie był „warszawski”

Pałac Saski był oczywiście warszawski, niezależnie od wpływów architektonicznych, tego czy był barokowy czy klasycystyczny – był na tyle warszawski na ile znajdował się w Warszawie i był przed wojną jednym z jej najbardziej charakterystycznych, „pocztówkowych” budynków. Pałac w kształcie, który nadał mu Adam Idźkowski, był jak na swoje czasu jedną z najciekawszych koncepcji łączących miejską zabudowę z przestrzenią zieleni.

pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka

pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka

W stolicy AD 2014 każdy tego typu, nawet rekonstruowany, zabytek jest na wagę złota. Szczególnie w takim miejscu – tuż obok Traktu Królewskiego. Odbudowa zachodniej pierzei placu dopełniałaby tę zabytkową przestrzeń.

Dalsze losy placu i… warszawskiej architektury

Racjonalne kontrargumenty nie trafiają jednak zbytnio do chłopców z Placu Broni. Pochłonięci bezsensowną walką o symbole i wartości, których nikt nie zamierza im odebrać, konstruując fałszywe alternatywy i strasząc, że plac zniknie, faktycznie przypominają małych, umorusanych chłopców z piaskowymi bombami w ręku. Mam wrażenie, że ta sprawa jest szersza i ogniskuje w sobie wiele innych konfliktów, np. czy stawiać na Krakowskim Przedmieściu pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej? Czy wyburzać PKiN i zrobić na jego miejscu jezioro? Wciąż brakuje nam myślenia – co będzie nie tylko symboliczne, ale dobre dla mieszkańców?

No właśnie – odbudowa zachodniej pierzei to jedynie pierwszy krok. Bo sama odbudowa nie będzie oznaczała korzyści dla mieszkańców. Kwestia równie istotna, o której powinniśmy myśleć już w tym momencie, to przeznaczenie nowych budynków. W pierwotnym planie zakładano, że znajdą się w nich urzędy… W takim układzie plac pozostanie tak samo martwy jak i jest teraz.

No dobrze – ale co możemy zrobić aby tak się stało? Rada m.st. Warszawy podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Osi Saskiej. Obszar projektowanego planu obejmuje nieistniejącą obecnie zachodnią pierzeję pl. Piłsudskiego oraz północną pierzeję placu Małachowskiego.

Każdy zainteresowany może złożyć wnioski do planu do 30 stycznia 2014 roku. Stowarzyszenie Saski2018 prowadzi akcję zbierania wniosków, które wskazują na chęć odbudowy historycznej zabudowy. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Wróćmy jeszcze raz do książki Molnara. Pamiętacie jakie jest jej zakończenie? Kompania Boki („dobrzy”) wygrywa bój o Plac. Mały Nemeczek umiera, a my ronimy nad tą śmiercią łzę. Na samym końcu okazuje się, że… plac zostanie zabudowany, a na jego miejscu stanie czynszówka, w której zamieszkają ludzie. Walka chłopców, okupiona śmiercią, pozbawiona była sensu. Zwycięża tak naprawdę budynek, który przysłuży się mieszkańcom i miastu. I mam nadzieję, że tak zakończy się bój o plac Piłsudskiego.

Źródła zdjęć:

Co sądzisz? Skomentuj!