Chłodne powitanie

– Nie zje cię, jeśli będziesz cicho.

– A jeżeli nas zobaczy?

– Mnie, nie. Ciebie, tak. Wtedy może cię pożre.

– Jak ma cię nie zobaczyć?

– Bo tyle nie gadam.

Musieli jeszcze chwilę poczekać. Stali pod murem chłodni. Słońce powoli zachodziło nad parkiem po drugiej stronie ulicy. Choć godziny szczytu dawno minęły to szum samochodów nie ustawał. Pazury wysunęły się na krawędź cegieł. Zamilkli.

– Przepraszam… – słychać było dyskretne wołanie zza muru. – Przepraszam, czy mają panowie chwile, żeby porozmawiać o…

– O czym?

– O, żesz kurwa!

– Właśnie, o żesz kurwa. Zauważył nas. Miałeś być cicho.

Zza pazurów wyłoniły się wesołe ślepia.

–  Od dawna było was słychać.

Obaj spojrzeli w górę i stanęli jak wryci. W przedwojennej chłodni faktycznie mieszkało to coś.

– O czym chciałeś porozmawiać?

– Zasadniczo zawsze chcę porozmawiać na ciekawy temat, ale trochę się krępuję. Z moją aparycją, a zwłaszcza z pazurami, trudno znaleźć partnera do dyskusji.

– Chętnie posłuchamy, co masz do powiedzenia. Na dowolny temat. Obiecaj tylko, że nas nie skrzywdzisz.

– Nas? Chyba Mnie! To ty pierwszy się odezwałeś i wywołałeś wilka z chłodni!

– Nie, nie. Nie jestem wilkiem. Przestańcie tak krzyczeć. Nawet nie wiecie, jak bardzo nie lubię hałasu.

– Dobrze, przepraszamy. Przyznam, że trochę nas wystraszyłeś. Nawet całkiem. Nie spodziewaliśmy się, że naprawdę tam mieszkasz. Opowiedz nam więcej o chłodni i o sobie.

– Wiecie, jestem nieśmiały….

– Po cholerę z nim gadasz?!

– Powiedz coś więcej.

– Wstydzę się. Poza tym chyba mnie nie lubicie. Nie chce mi się z wami gadać. Wracam do siebie.

Ślepia ponownie schowały się za ścianą. Chłopcy szybko pobiegli przez bramę wjazdową zobaczyć, dokąd poszedł ich straszny rozmówca.

Za murem chłodni już go nie było.

********************

Ilustracja: Maciej Misiewicz 

Co sądzisz? Skomentuj!