Byliśmy w Białobrzegach

20150321165332-046582a4-la
Autobus linii 705 zabiera mnie tam, gdzie chcę czyli do Białobrzegów.

Wyprawa do Osiedla Wojskowego w Białobrzegach to prawdziwe przeżycie. Rozpoczyna się na pętli FSO Żerań. W tle majaczy majestatycznie oświetlona elektrociepłownia. Piwny bar na pętli pozwala przyjemnie spędzić dwadzieścia parę minut czekania na autobus linii 705. Autobus jedzie szybko. Z Modlińskiej skręca w Płochocińską. Przekraczamy niewidzialną granicę. Po drodze mijamy Cementownię, Zaplecze, Zakłady Zbożowe, Gazownię oraz dwa porty – Pilawa i Nieporęt. Wszystko w niecałe półgodziny. Obiekty są oddalone od siebie, często schowane między drzewami. Sprawiają wrażenie osad zatopionych w mroku. Osadą wyłaniającą się znienacka z ciemności jest też Osiedle Wojskowe. Obok pętli autobusowej gęsty las, sklep monopolowy, mini kasyno Las Vegas 24 i drogowskaz do miejscowego kebaba. Nie można tu zabłądzić. Po drugiej stronie ulicy stoją niskie bloki, stare budynki koszarów przerobione na komendę policji i domki. Osiedle tworzy zamkniętą całość. Fasady domów odgradzają jego dziedziniec i uliczki od lasu potęgując wrażenie mrocznego odizolowania.

20150321165400-b04bd2a0-la
Kawiarnia Przystanek Alaska. Czyż trudniej o bardziej egzotyczną nazwę?

20150321165346-f7653c1a-la
Obietnica wielkiej wygranej.

20150321165340-be701d32-la
W Białobrzegach trudno się zgubić.

Wkraczając na osiedle towarzyszy czujemy się jak odkrywcy. Są ostatki, a naszym oczom ukazuje się pawilon kojarzący się z osiedlowym domem kultury z minionej epoki. Na pierwszym piętrze cisza. Na parterze Cafe Przystanek Alaska. Migają światła stroboskopu, a zaparowane szyby dudnią w takt „Daj mi tę noc”. Próbujemy wejść tylnymi drzwiami. Ostatnia sobota karnawału cieszy się w Białobrzegach dużym zainteresowaniem. Przyjechały trzy autokary gości. Pytamy się, jak trafić do siedziby Trzeciej Fali. Opryskliwy kierownik Przystanku Alaska wskazuje nam dłuższą drogę głównym wejściem. Nie pasujemy do gości na parterze.

20150321165353-73c0c9f6-la
Sąsiedzi z parteru pozdrawiają sąsiadów z pierwszego piętra.
20150321165406-10e79f59-la
Ostatkowe autokary.

Na pierwszym piętrze docieramy do zakratowanych drzwi. Jest pusto i kameralnie. W środku długiej sali porozstawiane są różnorakie krzesła, kanapy i ogromne poduszki. Gości siedzą niestłoczeni. Przez całą długość sali zawieszona jest tkanina w tęczowe piksele. W pokoju obok najsprejowany na białej ścianie szablon plakatu „Metropolis” Fritza Langa, brzoza owinięta łańcuchem światełek i książki do wzięcia. Jest swobodnie i przyjacielsko. Rozbrzmiewa niepokojąca muzyka. Publiczność słucha i bije brawo, a organizatorzy dziękują wykonawcom za występy i zapowiadają kolejną edycję Fali Dźwięku. Wszystko kończy się akurat by zdążyć na ostatni autobus odjeżdżający krótko po północy. Organizatorzy wysiadając z autobusu żegnają się z gośćmi.

Kto stoi za białobrzeskim przedsięwzięciem i dlaczego już niebawem go tam nie bedzie? O tym już niebawem w rozmowie Pańskiej Skórki z organizatorami białobrzeskiej Fali Dźwięku.

20150321165422-960ce60e-la
Mroczna, industrialna przestrzeń.
20150321165435-73182d55-la (1)
Towarzysz Fali Dźwięku.

Fotografie dzięki uprzejmości Magdaleny Markiewicz.

Co sądzisz? Skomentuj!