Budżet partycypacyjny to nie jedyny sposób, w który możemy decydować o mieście

Do 17 lutego można było składać projekty do budżetu partycypacyjnego na rok 2016. Do ostatniego momentu nie było wiadomo ile projektów zostanie złożonych. Jeszcze dzień przed było ich zaledwie pięćset i wiele osób z satysfakcją wieściło klęskę tegorocznej edycji. Ostatecznie, gdy podliczono wszystkie projekty, które spłynęły okazało się, żejest ich 2324, czyli o 88 więcej niż rok temu. To dużo biorąc pod uwagę, że wciąż wiele z projektów wybranych w zeszłej edycji nie zostało zrealizowanych.

Gościnnie dla Pańskiej Skórki: JOANNA ERBEL*

 

Budżet partycypacyjny wciąż jest narzędziem świeżym, niedoskonałym, ale stopniowo poprawianym. Dlatego wiele zarzutów, które są wobec niego kierowanych jest niesprawiedliwych oraz często wynika z niezrozumienia samej istoty procesu. Jednym z takich tekstów jest dekalog „10 grzechów budżetu partycypacyjnego” Andrzeja Jędrzejczaka. Jako członkini Rady ds. budżetu partycypacyjnego przy Prezydent m.st. Warszawy czuję się zobowiązana, żeby odnieść się do zarzutów

1. Autor tekstu zarzuca projektom niespójność i oderwanie od długofalowej polityki miasta. Pragnę zapewnić, że Rada ds. BP jak i urząd robią wszystko, żeby było dokładnie inaczej. W zeszłym roku spójności z dokumentami strategicznymi była jedną z głównych osi sporu przy weryfikacji formalnej. Z jednej strony środowiska rowerowe walczyły o miejsce dla rowerów i uspokajanie ruchu (zgodne ze strategią transportową miasta) z Zarządem Dróg Miejskich, który na zasadzie odruchu wyćwiczonego przez lata bronił dominacji samochodów (niezgodnie z priorytetami miasta). Na Bemowie stoczyła się batalia o odrzucenie projektu postawienia osiedla kontenerowego, które nie mieści się w ramach warszawskiej polityki mieszkaniowej, ponieważ prowadzi do dalszego pogłębiania się problemów zadłużonych lokatorek i lokatorów. Co więcej, w tym roku okres składania projektów do BP został wzbogacony dyskusjami o priorytetach dzielnicowych, które odbywały się w pierwsze połowie stycznia. W czasie tych spotkań mieszkanki i mieszkańcy Warszawy mogli dowiedzieć się jakie są obecne priorytety dzielnicowe i mieć szerszy ogląd sytuacji dzielni podczas składania projektów.

budzet_x_panskaskorka

2. Autor dekalogu zarzuca BP niedemokratyczność twierdząc, że składanie projektów wyklucza osoby, które mają niski kapitał kulturowy. Dostęp do wiedzy przy niskim zaangażowaniu społecznym zawsze jest problemem, jednak BP jest jedną z prostszych form składania projektów – zwłaszcza w tegorocznej edycji, gdzie wnioski nie odpadają podczas weryfikacji formalnej tak długo jak osoba, która je składała ma wolę uzupełnić braki i poprawić projekt, aby był zgodny z prawem. Obok inicjatywy lokalnej to jedyna taka forma proponowania projektów, gdzie nie potrzeba być ekspertem czy ekspertką, żeby projekt mógł być zrealizowany.

budzet_x_panskaskorka

3. Kolejny zarzut wzmacniania silnych faktycznie jest zagrożeniem. Żeby go uniknąć jako Rada ds. BP staramy się, żeby budżet był bliższy dyskusji o dobru wspólnym a nie plebiscytem, w którym wygrywa ta instytucja, która ma w danym momencie więcej zmobilizowanych członków i członkiń. Jeśli zastanawiacie się po co te ciągłe dyskusje o „ogólnodostępności”, to właśnie dlatego. W odróżnieniu od zeszłej edycji BP w tym roku większość dzielnic zdecydowało podzielić się na podobszary, albo tak jak Śródmieście wydzielić maksymalną sumę, która może być wydawana na jeden projekt (3,1 mln). Ma to zapobiec sytuacji, kiedy jeden projekt, za którym stoi duża grupa poparcia wykorzystuje całą pulę środków, jak to się stało rok temu na Ursynowie, gdzie wygrał projekt „Utworzenie ośrodka wsparcia jako pierwszego modułu integracyjnego centrum aktywności”.

budzet_x_panskaskorka

4. Jeśli chodzi o zrzut osłabiania demokracji przedstawicielskiej i roli samorządu, to warto przypomnieć, że budżet partycypacyjny w tym momencie to zaledwie 1-2% budżetu dzielnicy, i jest uzupełnienie i wzbogaceniem demokracji przedstawicielskiej, a nie alternatywą dla niej. Ten sam zarzut można stawiać wobec konsultacji społecznych. W tym momencie w Polsce daleko nam do modelu Porto Alegre, gdzie do dyspozycji mieszkanek i mieszkańców jest cały budżet. Jeśli chodzi o pracę radnych to nie pojawienie budżetu partycypacyjnego, ale fakt, że większość z nas nie zna swoich dzielnicowych ani osiedlowych radnych powinna już wcześniej wywołać dyskusję o kształcie samorządu.

budzet_x_panskaskorka

5. Wbrew pozorom BP nie służy antagonizowaniu bardziej niż inne formy dialogu społecznego, ale wręcz przeciwnie – współpracy. Pierwszy poziom tej współpracy, to wspólna praca na poziomie dzielnicowych zespołów ds. BP. Te dzielnicowe zespoły to jedyne takie ciała, w których spotykają się ze sobą urzędnicy/urzędniczki, radni/radne, przedstawiciele/przedstawiciele organizacji pozarządowych oraz niezrzeszeni mieszkanki i mieszkańcy. Ta zróżnicowana grupa osób wypracowuje razem zasady dla dzielnicowej odsłony BP: m.in. podział na obszary (brak podziału), podział kwot na te obszary. Następnie przed etapem składania projektów ludzie się spotykają, żeby wymyślić najlepsze projekty, najlepsze strategie promowania tych projektów i porozmawiać o tym, co jest dla nich ważny. Kolejny etap, na którym dochodzi do rozmów i współpracy to preselekcja. Jeśli w danym obszarze jest więcej projektów niż 50, to osoby, które złożyły projekty wspólnie decydują, które 50 ma przejść do głosowania. W zeszłej edycji nie raz widziałam sytuację, gdzie osoba, która złożyła projekt typu drobna estetyzacja podwórka głosowała na inne niż własny bo wydały jej się bardziej istotne. Właśnie ta wieloetapowa dyskusja ma służyć temu, żeby budżet partycypacyjny w Warszawie to nie był plebiscyt ani konkurs piękności.

budzet_x_panskaskorka

6. Budżet partycypacyjny nie jest narzędziem, które ma zastępować inne formy decydowania o wydatkach miejskich. O ile jeszcze w zeszłym roku przeciwnicy BP mogli insynuować, że to narzędzie, które ma odwrócić uwagę mieszkanek i mieszkańców od tego, co się dzieje w mieście i reszty budżetu, to w tym roku ten argument jest zupełnie pozbawiony podstaw, bo razem z materiały pomocniczymi do BP jest promowany Niezbędnik aktywnego mieszkańca (http://inicjatywa.um.warszawa.pl/sites/inicjatywa.um.warszawa.pl/files/NIEZBEDNIK_web.pdf), który opowiada o wielu inny sposobach w jaki można wpływaćna miasto. Dowiemy się z niego, m.in. czym są partnerstwa lokalne, inicjatywa lokalna, na czym polegają konsultacje społeczne i jak działają dzielnicowe i miejskie komisje dialogu społecznego oraz do kogo zgłosić się z poszczególnymi sprawami. Nie znaczy to, że nie należy – należy. Wzorem jest tutaj projekt konsultacji całego budżetu miasta realizowany w Łodzi – „Budżet po ludzku” (http://lodzkibudzet.pl/).

budzet_x_panskaskorka

7. Wykorzystanie budżetu partycypacyjnego przez jednostki budżetowe, to nie jest jak pisze autor „wykorzystanie [BP] przez administrację” tylko problem równoważenia sił grup zmobilizowanych w sposób instytucjonalnych (patrz punkt 3). I taką grupą mogą być nie tylko szkoły, ale również kibice danej drużyny sportowej. Jeśli zaś chodzi o zarzut, że „pieniądze wracają do tego samego worka, tyle że okrężną drogą”, to inaczej być nie może. W ramach budżetu partycypacyjnego mogą być realizowane zadania własne dzielnicy i nic więcej. Na tym właśnie to polega.

budzet_x_panskaskorka

8. Autor „10 grzechów głównych” zarzuca to, że wybór projektów jest nieracjonalny oraz, że coś „powstaniem nie tam, gdzie według racjonalnych kryteriów jest potrzebna, tylko tam, gdzie mieszkańcy ją sobie «wypartycypują»”. W tym przypadku autor tekstu powinien się zastanowić czy na potrzebę tekstu ma zamiar przyjąć tezę, że partycypacja i udział mieszkanek i mieszkańców w procesie współdecydowania jest dobry (jak to robi w pozostałych punktach), czy wręcz przeciwnie.

budzet_x_panskaskorka

9. Jeśli chodzi o to, że BP to „mydlenie oczu” i „budowanie złudzenia, że nagle obywatele mają na coś wpływ” to zgadzam się, że na wiele kwestii nie mamy wpływu i będziemy mieć wpływu tak długo jak BP będzie dotyczył tylko budżetu dzielnicowych. Takie kwestie, to np. ceny biletów, kształt polityki śmieciowej, prywatyzacja SPEC. Poza tym patrz punkt 6.

budzet_x_panskaskorka

10. Czy budżet partycypacyjny jest kanalizowaniem emocji? Trzeba się spytać tych, co składają projekty. Z mojego oglądu jako miejskiej aktywistki nie wpływa on na zmniejszenie się społecznego zaangażowania ani liczby protestów. Nie ma takiej sumy w budżecie partycypacyjnym, która sprawi, że mieszkanki i mieszkańcy Radiowa nie będą protestować przeciwko śmieciowisku ani takiej sumy, która sprawi, że mieszkanki i mieszkańcy Ursynowa przestaną walczyć z projektem Tesco. Za to na pewno widzę, że dużo więcej osób się stara współpracować ze sobą. Jeszcze raz powtórzę, budżet partycypacyjny nie ma zastąpić innych form zaangażowania.

Nie znaczy to, że jest to proces idealny, ale zachęcam wszystkich do tego, żeby przyjrzeli się jak działa z bliska i krytykowali za realne wady procesu, a nie wyobrażone.

 

*Joanna Erbel – socjolożka, miejska aktywistka, członkini Rady ds. budżetu partycypacyjnego, członkini inicjatywy Otwarty Jazdów, członkini Zarządu Koordynacyjnego Kongresu Ruchów Miejskich.

 

Co sądzisz? Skomentuj!