Bezproblemowo w „No Problem”. Rozmowa z Maćkiem Szczurkiem.

Chcecie poznać bezproblemowe miejsce otwarte na wszystkich? Szukacie sąsiedzkiej atmosfery w centrum miasta? A może macie ochotę na zaskakujące jedzenie? Wpadnijcie koniecznie do „No Problem”, o którym opowiedział nam Maciek Szczurek – współwłaściciel lokalu.

Mateusz Kaczyński: W Warszawie otwiera się nowy lokal – No Problem. Czy wszystko przebiegło bezproblemowo podczas otwarcia?

Maciek Szczurek: Biorąc pod uwagę skalę projektu i ilość pracy jaką wykonaliśmy to poszło bez problemów. Nie jesteśmy specami od remontów, zezwoleń i tym podobnych… Na bank można było to zrobić sprawniej, ale jak na pierwszy raz poszło całkiem git. Drugą sprawą jest też to, że nie chcieliśmy zrobić tego na łapu capu na zasadzie „gafra i zipa”… Zależało nam na punk rocku, ale na odpowiednim poziomie by w przyszłości mieć jak najmniej problemów.

fot. Janek Fronczak. 

Wspominasz o punk rocku. Myślę, że to bardzo ważny temat. To w pewnym sensie mianownik tego miejsca albo po prostu punk wyjścia. Przez wiele lat organizowałeś w Warszawie koncerty zespołów grających punk, metal i inną muzykę alternatywną, a teraz otworzyłeś własny lokal w takim duchu.

Dzięki punk rockowi poznałem podejście DIY i zacząłem działać. Kierowałem się pomysłem, a nie chęcią zysku. Jest to w jakimś sensie punkowe. Muzyka to dla mnie punkt wyjścia. Pokazała mi, że mogę robić różne rzeczy z różnymi ludźmi – z całego świata. Kiedy organizowałem koncerty promowałem jedynie pewną część kultury, a ta przecież nie ogranicza się tylko do ściągania bandów… Do otwarcia naszego miejsca skłoniło mnie też to, żeby wreszcie być u siebie. Bycie gospodarzem i promotorem wymaga własnej bazy – miejsca, w którym wiesz, gdzie co jest i dlaczego jest zrobione tak, a nie inaczej. Zacna zajawa.

No Problem działa w centrum Warszawy – w miejscu po dawnym supermarkecie. Nie boisz się porażki? Rotacja lokali w okolicy jest bardzo duża.

Lokal obok działa Między Nami. Są tu od dwudziestu paru lat. Mam wrażenie, że udało im się, ponieważ są sobą i są autentyczni. My również jesteśmy sobą i nikt nam tego nie zabierze. Jesteśmy stąd i robimy to w pierwszej kolejności dla lokalsów, ale nie wyłącznie. Zapraszamy wszystkich. Jestem świadomy dużej rotacji knajp zwłaszcza, że nie prowadziłem wcześniej lokalu gastronomicznego. Myślałem o tym wiele razy. Kieruję się doświadczeniem i wyczuciem. Nie przyjechałem do miasta i nie świruję, że jestem fajny. Na palcach jednej ręki mogę policzyć miejsca, do których chodzę w Warszawie, dlatego mam wrażenie, że jest miejsce na naszą koncepcję. Wyszalałem się w życiu i chcę stworzyć lokal, gdzie można rozmawiać, myśleć, słuchać nowych opinii. Taka przestrzeń mnie interesuje. Po niecałym tygodniu działania widzę, że nie tylko mnie i bardzo mnie to cieszy.

fot. Janek Fronczak. 

Gastronomia to ważny punkt w działalności twojego lokalu. Promujecie kuchnię roślinną. Wiem, że szykujecie tajną broń. Czy mógłbyś opowiedzieć o niej trochę więcej?

Powinniśmy zacząć od definicji słowa weganizm. Weganizm to dla mnie filozofia, styl życia oparty na szacunku i empatii, a nie rodzaj diety. Jego konsekwencją jest właśnie kuchnia roślinna. Kiedy widzę, co dzieje się na zewnątrz i dokąd zmierza ludzkość, zastanawiam się ile możemy jeszcze wytrzymać. Przemysł mięsny niszczy naszą planetę. Chcemy pokazać, że są dla niego alternatywy. Maja Wirowska, nasza szefowa kuchni, jest wegetarianką od urodzenia. Nie istnieje dla niej coś takiego jak mięso do jedzenia. Kiedy chcesz zabić zwierzę roślinożerne to ono jest zaskoczone i musisz to zrobić podstępnie i z bronią. Za to każdy lepszy drapieżnik człowiekowi dopierdoli. Między innymi dlatego jedzenie roślin jest bardziej dla nas wskazane. W „No Problem” postawiliśmy na kuchnię, która może być początkiem zmian w życiu. Chcemy, żeby mógł tu wpaść każdy i spróbował czegoś w 100% roślinnego, a jednocześnie pysznego. Sam jadłem mięso i zaczynałem przechodzenie na weganizm krok po kroku.

fot. Janek Fronczak. 

Kiedy odwiedziłem „No Problem” po raz pierwszy, byłem mile zaskoczony tym, że myślicie o wszystkich. Macie kącik dla dzieci, toaletę dostosowaną dla osób niepełnosprawnych. Imprezy odbywają się w piwnicy, aby sąsiedzi mogli spokojnie spać. Co sprawia, że od początku kierujecie się takim podejściem?

Weganizm. (śmiech)…. Myślę, że przede wszystkim doświadczenie wyniesione z organizowania koncertów. Musisz zaplanować w bardzo wielu miejscach wszystko, co może się niespodziewanie wydarzyć. Nie ma znaczenia czy jest to Torwar czy mały klubik. Staramy się przewidzieć problem zawczasu i w ten sposób de facto go uniknąć. To właśnie istota No Problem czyli de facto weganizm.

Jakie wydarzenia będą odbywały się w No Problem?

Z planowaniem eventów czekaliśmy do otrzymania koncesji na alkohol. Mamy ją od niedawna więc się dzieje. Teraz możemy już przygotowywać program. Na razie stawiamy na kameralne wydarzenia. W najbliższym czasie zapraszamy na „Nerd Nite 3” czyli występy osób opowiadających o swoich pasjach. W ciągu wieczora kilku mówców wychodzi na scenę i przedstawia swoją zajawkę przez dwadzieścia pięć minut. W No Problem będziemy organizowali wszystko, co pasuje do tego miejsca i nie będzie stwarzać problemów. Nieduże koncerty, wystawy, warsztaty, eventy… Sacre bleu! Jeśli ktoś ma pomysł, który inspiruje to absolutnie zachęcamy do współpracy!

Dziękuję za rozmowę.

Także dziękuje za rozmowę. Zapraszamy do nas ponieważ się staramy. Nasz adres to Bracka 20. Nasz styl: No Problem.

****

Zdjęcia: Janek Fronczak

Co sądzisz? Skomentuj!