Alarm dla Hali Gwardii

Czy za kilka lat pożegnamy się z Halą Gwardii i zobaczymy w jej miejscu biurowce z elementami (albo atrapami) starej zabudowy? Bardzo wiele na to wskazuje.

Nieoceniona deweloperska tuba propagandowa aka „Nowa Warszawa” doniosła z radością, że za sprawą porozumienia między Społem Śródmieście i firmą deweloperską BBI, „Hala Mirowska i Gwardii już za kilka lat mogą zmienić w miejsce na miarę Centrum Praskie Koneser” (pis. oryg.). Przyznam szczerze, że włos zjeżył mi się na głowie, zagotowałem się, trafił mnie szlag jasny itede. Z zaciekawieniem (co rzadkie w przypadku wspomnianego wortalu) kliknąłem w link, mając jeszcze cień nadziei, że to zwykły clickbait i myślenie życzeniowe dewelopera i redakcji. Niestety nie (a przynajmniej nie do końca). Okazuje się bowiem, że Społem Śródmieście i BBI podpisały już list intencyjny dotyczący obu hal targowych, deklarując gotowość do „wspólnego występowania w postępowaniach związanych z zagospodarowaniem Hali Gwardii”.

Od listu intencyjnego do „postępowań” długa droga, powiecie? Ktoś doda, że Społem, ustami swojej p. Prezes mówi o „zachowaniu indywidualności i pierwotnej estetyki” projektu – o ile takowy by się pojawił? Niestety wszystko wskazuje na to, że to tylko zasłona dymna, bo już w kolejnym zdaniu przedstawicielka spółdzielni dodaje: „Jesteśmy zainteresowani nawiązaniem kompleksowej współpracy z (…) BBI Development, z którym z sukcesem zrealizowaliśmy projekt Centrum Marszałkowska, zwany „dawnym Sezamem”.

Tak, dobrze czytacie – projekt zwany „dawnym Sezamem”, który – niezależnie od oceny walorów estetycznych „późnego Sezamu”, polegał na zaoraniu domykającego Ścianę Wschodnią pawilonu i postawienia w jego miejscu przeskalowanego biurowca, z funkcją handlową zepchniętą do podziemi. Wyobraźnia ruszyła – najpierw zwizualizowałem sobie „dawną Halę Gwardii” przykrytą betonowym dachem wyrastającym z brył – jak w przypadku Norblina. A potem – jak szaleć, to szaleć – piękny (inaczej), błyszczący biurowiec o skali bloków osiedla Za Żelazną Bramą, zbudowany na fundamentach Hali Gwardii, udostępnianych jako atrakcja przez pancerną szybę w podłodze recepcji. A w najlepszym razie coś na kształt (finalnego, nie – obiecanego) Konesera, z wstawionymi w miejsce bazarku biurowymi modułami (po siedem pięter, a co).

Każdy z tych scenariuszy napawa mnie grozą i liczę że konserwatorzy oraz środowiska, którym leży na sercu dziedzictwo architektoniczne Warszawy, zadbają o uratowanie ostatnich autentycznych hal targowych w mieście i nie dopuszczą do powtórki z Koszyków. Bo inaczej nawet „Papa” Stamm nie pomoże.

Fot. Adrian Grycuk; Wikimedia Commons

Co sądzisz? Skomentuj!