8 wspaniałych na 8 marca – zapomniane historie warszawianek

Mówi się często, że Warszawa jest kobietą. Jest w końcu rodzaju żeńskiego no i w herbie ma syrenkę – pół kobietę, pół rybę. Przemawia za tym także demografia – 54 proc. mieszkańców Warszawy to kobiety. Kobiety Stolicy są i zawsze były wyjątkowe. I choć dla kilku wybitnych, takich jak Maria Curie, albo Tamara Łempicka, to miasto stawało się czasem za małe, jest ich tu stale pod dostatkiem. O wielu z nich, nadzwyczajnych, wyjątkowych i zasłużonych, nic nie wiemy lub dawno o nich zapomniano, pomimo iż tworzyły miasto takim, jakie je znamy dziś. Ich historie, stanowią brakujące elementy w jego obrazie. Sądzę, że warto zacząć je uzupełniać.

 

8. Cecylia Śniegocka:

Tajne nauczanie to warszawska duma i chluba. To tutaj było najwięcej konspiracyjnych szkół, a w czasie okupacji działało całe tajne szkolnictwo i związek zawodowy. Nauczanie było dziedziną, w której kobiety odgrywały szczególnie ważną rolę. Z opowieści osób, które miały zaszczyt spotkać ostatnie z konspiracyjnych nauczycielek wiem, że były otaczane nabożną czcią, wszyscy się im kłaniali, a czapki zdejmowały przed nimi nawet kobiety. Tajne nauczanie powstało w czasie zaborów, w okresie najintensywniejszej rusyfikacji. Dzieci w całym kraju uczyły się w domach i dworach, a nauczaniem zajmowały się wszystkie stany. W 1894 roku, celem ujednolicenia programu i metodyki tych  tajnych szkółek, z inicjatywy Cecylii Śniegockiej, powstało w Warszawie Towarzystwo Tajnego Nauczania, zwane „Bosym Uniwersytetem”.  Pod jego opieką uczyło się 50% uczniów szkół oficjalnych.  W jego działanie zaangażowane były przede wszystkim czytelnie i biblioteki warszawskie. Tajne nauczanie było niezwykłe głównie ze względu na egalitaryzm, oraz ogromny wpływ na utrwalenie i zachowanie kultury polskiej. Nauczanie dzieci robotniczych i rzemieślniczych, czego zabraniał carat,  było szczególnie ważne dla Towarzystwa. O samej Śniegockiej przetrwało niewiele informacji. Wiadomo, urodziła się w  Warszawie w 1862 roku, była nauczycielką, i że kierowała założoną przez siebie instytucją aż do 1906 roku. Zmarła tuż przed wybuchem II wojny światowej, lecz jej dzieło zaowocowało powstaniem wyjątkowej, sprawnej podziemnej organizacji edukacyjnej. Jej imię nosi piękna ulica na Powiślu, przy której mieszkał między innymi nasz obecny Prezydent i pewien celebryta z czerwonym Ferrari.

 

 

7. Ewa Kłobukowska:

W latach 60-tych najszybsza kobieta świata. Odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Była reprezentantką warszawskiej Skry. Podobno wyglądała jak “brzydkie kaczątko wśród łabędzi”, ale w Warszawie nazywano ją “królową sprintu”. Wówczas jej wyczyny dawały kibicom dumę, wzruszenie i radość. Startowała z najwybitniejszymi polskimi biegaczkami. Jako sprinterka zdobyła między innymi złoto Na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 1964, biegnąc w sztafecie ze słynną Haliną Górecką. Miała szczęście dołączyć do lekkoatletycznego dream teamu Andrzeja Piotrowskiego, który wówczas podbijał cały świat. Zdobyła dwa medale olimpijskie i dwa złote medale mistrzostw  Europy, w międzyczasie ustanawiając rekord świata w biegu na 100 metrów. Niestety jej kariera szybko dobiegła końca. Oficjalnie przyczyną była kontuzja, jednak w tamtych czasach sport był polityką (i chyba pod tym względem niewiele się zmieniło). Ze względu na rozmaite podejrzenia MKOLu pod adresem NRD i ZSRR, wprowadzono tzw. “paszport płci”. Jego przyznanie wiązało się z badaniami genetycznymi, których Kłobukowska nie przeszła. Pomimo, iż badania te były niedokładne i krzywdzące dla kobiet, dzięki nim usunięto wiele z nich ze świata sportu. Dziś Kłobukowska pozostaje najbardziej zapomnianą z najwybitniejszych polskich sportsmenek. Szkoda.

 

 

6. Michalina Wisłocka:

Skandalizująca seksuolożka i ginekolożka. Jej książka “Sztuka kochania” była bestsellerem w krajach komunistycznych. Podobno całe KC czytało ją odbijaną na ksero. Ponoć pobiła nakład nie tylko “Pana Tadeusza”, ale nawet Biblii. W owych siermiężnych czasach jako pierwsza poruszała owe frywolne tematy, usiłując jednocześnie rozpocząć poważną debatę nad zdrowiem seksualnym kobiet. Była współzałożycielką Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa, gdzie zajmowała się problemem niepłodności i antykoncepcją. Największą konsternację wywoływały jej własne zwierzenia, na przykład na temat pierwszego razu. „Bolało mnie później okropnie ze trzy tygodnie, to było straszne przeżycie, ale i tak go śmiertelnie kochałam, więc wyszłam za niego w drugiej licealnej, on był pięć lat starszy”. Sama nie uważała, że opowiada o sobie ze zbyt wielką śmiałością, jej celem było pomóc innym kobietom. Przez wiele lat sama pozostawała w skomplikowanej relacji miłosnej ze swoim mężem Stanisławem, który niestety nie umiał żyć z jedną kobietą. Nie chcąc go stracić zaaranżowała… jego romans ze swoją najlepszą przyjaciółką Wandą. Ten osobliwy trójkąt szybko zamieszkał razem a panie świetnie się dogadywały. „Zawsze to było dwa na dwa, nie kochaliśmy się w trójkę”- wspominała po latach Wisłocka. Nie uchroniło to jednak przyjaciółek od zajścia w ciążę w tym samym momencie. Żeby uniknąć skandalu, Wisłocka przedstawiała dzieci jako urodzone przez siebie bliźniaki. Niewierny mąż nie przestał jednak romansować, więc się z nim rozwiodła. Jej bratanicą jest Ewa Braun, scenograf i kostiumolog, laureatka Oscara za “Listę Schindlera”.

 

5. Lucyna Ćwierczakiewiczowa:

Nazywana “la femme terrible” XIX wiecznej Warszawy. Była autorką najsłynniejszej wówczas książki kucharskiej “365 obiadów za 5 złotych”. Bywalczyni salonów. Była znana z kąśliwości i bezpośredniości. Była najprawdziwszą celebrytką tamtych czasów. Opowieści o jej wizytach w teatrze, podczas których wcinała czekoladki i głośno komentowała kiepską grę aktorów, znało całe miasto. Podobno do ofiar jej ciętego języka należała sama Eliza Orzeszkowa. Na skierowaną do Ćwierczakiewiczowej ironiczną uwagę – Więc pani pisze o plackach? – usłyszała odpowiedź: A pani pod placki. Była ulubienicą Bolesława Prusa i częstą bohaterką jego opowiadań i anegdot. “Do sakramentu małżeństwa potrzebne są następujące kwalifikacje: pełnoletność, wolna a nieprzymuszona wola i ”365 obiadów za 5 złotych” Ćwierczakiewiczowej” – pisał ten klasyczny prozaik. I miał rację. Owa książka była bestsellerem, wznawianym aż 17 razy. Znana z oszczędności i gospodarności autorka, zwana również pieszczotliwie “Ćwierciakiewiczową”, była bowiem nie tylko osobą oryginalną, ale przede wszystkim pracowitą i przebojową. Prowadziła między innymi dział mody i gospodarstwa domowego tygodnika “Bluszcz”, wydawała słynne kalendarze dla gospodyń, współpracowała również z “Kurierem Warszawskim”. Dziś jest postacią niesłusznie zapomnianą. A przecież jak pisał Prus:

O czym u nas nie marzył Mickiewicz
To zdobyła pani Ćwierczakiewicz.

 

 8_wspanialych_syrenka_panskaskorka

4. Wanda Gertz:

Tak naprawdę nazywała się Gertz von Schliess. Jej rodzina przybyła do Warszawy z Saksonii razem z Augustem II Mocnym. Major Wojska Polskiego. W wieku 18 lat wstąpiła do Legionów Polskich, gdzie walczyła w męskim przebraniu, pod nazwiskiem Kazimierz Żuchowicz. Od dziecka jej wyobraźnię rozpalały opowieści o ojcu – powstańcu styczniowym. Była jedną z trzydziestu kobiet, które, podając się za mężczyzn, wyruszyły na front I Wojny Światowej. Niemal całe życie spędziła w wojsku. Była organizatorką i instruktorką pionierskich  obozów Przeszkolenia Wojskowego Kobiet. W czasie wojny Polsko-Bolszewickiej dowodziła wileńską Ochotniczą Legią Kobiet.

Była również Adiunktem Józefa Piłsudskiego. Po jego śmierci zaangażowała się w tworzenie muzeum poświęconemu pamięci marszałka w Belwederze. W 1939 roku walczyła w ochotniczych oddziałach obrony Warszawy. Po jej upadku przystapiła do ruchu oporu, gdzie pod pseudonimem “Lena” organizowała łączność. Jej najwybitniejszym osiągnięciem było stworzenie i dowodzenie, ogromnie zasłużonym dla Warszawy, kobiecym oddziałałem dywersyjno – sabotażowym “Dysk”. Właściwie powinnam dołączyć do zestawienia wszystkie jego członkinie.  Utworzony w 1942 roku odział, brał udział między innymi w akcji na “kata Warszawy” – Franza Kutscherę. W czasie Powstania Warszawskiego walczył w Zgrupowaniu AK “Radosław”, biorąc udział w najcięższych walkach na Woli i Starym Mieście. Po wojnie Gertz tarfiła do kilku niemieckich obozów jenieckich, skąd nie mogła już wrócić do kraju. Zmarła w na emigracji  Londynie. Za swoje zasługi otrzymała między innymi Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari.

 

 

3. Halina Skibniewska:

Najsłynniejsza architektka PRL. Profesor Politechniki Warszawskiej. Jest odpowiedzialna między innymi za zielone, pełene ogródków osiedle Sady Żoliborskie. W barze “Sady” jej projektu, zjadłam niejeden pyszny obiad. Jej pomysły były bardzo nowoczesne. Nie tylko interesowały ją zagadnienia dotyczące ekologii miasta, ale również społeczna funkcja obiektów mieszkalnych. Starała się dostosowywać budynki do potrzeb osób niepełnosprawnych. Łączyła beton z naturalnymi materiałami takimi jak drewno (Sady Żoliborskie), wykorzystywała również  fragmenty pochodzące z ruin historycznych obiektów (Osiedle Szwoleżerów). Nigdy nie zaprojektowała budynku z wielkiej płyty. W konspiracyjnej Pracowni Architektonicznej i Urbanistycznej, pracowała nad stworzeniem osiedla społecznego. Jak wielu osobom z jej pokolenia, przyszło jej działać w trudnych czasach. W czasie wojny była członkinią pomagającej Żydom organizacji “Żegota”. Po aresztowaniu w Getcie została brutalnie pobita, co zaciążyło na jej zdrowiu.  Jako członkini AK brała udział w Powstaniu Warszawskim. Nie stroniła od działalnosci politycznej nawet w czasach komunistycznych. W latach 1965-1985 była posłanką na Sejm PRL, gdzie jako pierwsza kobieta w Polsce pełniła urząd wicemarszałka. Wygrywała konkursy architektoniczne w całej Polsce, między innymi we Wrocławiu i Poznaniu, jednak sercem zawsze była związana z warszawskim Żoliborzem. Mieszkanie na zaprojektowanym przez nią osiedlu było marzeniem wielu warszawianek i warszawiaków. Również moim.

 

2. Zofia Sadowska:

Jedyna w tym zestawieniu aktywna działaczka feministyczna. Była wybitną lekarką i naukowczynią. Każdą szkołę kończyła z wyróżnieniem. Doktorat obroniła na Wojenno-Medycznej Akademii w Sankt-Petersburgu, jako pierwsza kobieta i pierwsza polka. Uczestniczyła w tworzeniu powstającego wówczas  wydziału medycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Razem z  m.in. Cezarią Baudouin de Courtenay Ehrenkreutz Jędrzejewiczową i Kazimierą Iłłakowiczówną – założyła stowarzyszenie Spójnia Studentek Polek, zrzeszającego kobiety ze środowiska uniwersyteckiego. Ubierała się po męsku i wchodziła w relacje miłosne z kobietami, czego specjalnie nie ukrywała. Wywołało to skandal, który stał się pożywką dla prasy. W 1923 roku, bulwarówka “Ekspress Poranny”, zamieściła informacje o rzekomych ekscesach w mieszkaniu “doktor S.”  Według nich miała ona uwodzić pacjentki, podawać im narkotyki, a następnie organizować lesbijskie orgie. Publikacje te okazały się nieprawdziwe, ale rozpoczęły trwajacy kilka lat tzw. “skandal starogrecki”, który zaowocował rozprawą w sądzie. Sadowska pozwała wydawcę “Ekspressu Porannego” o oszczerstwo w druku i wygrała. Niestety był to już koniec jej błyskotliwej kariery. Praktykę otworzyła ponownie dopiero pod koniec lat 30-tych. Na skutek afery obyczajowej jej postać została wymazana ze zbiorowej pamięci. Przez wiele lat jej nazwisko nie było wymieniane w żadnych pulikacjach, dopiero niedawno jej biografia została przypomniana dzięki młodym badaczom, m. in. historyczce Agnieszce Weseli i autorowi “Homobiografi” – Krzysztofowi Tomasikowi.

 

1. Magdalena Grodzka-Gużkowska:

Kobieta iście wspaniała. Była nazywana “Aniołem”. Pisarka, lekarka, Powstanka warszawska, uhonorowana nagrodą im. Ireny Sendlerowej i tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów Swiata. Jej życie to gotowy scenariusz filmowy.

Pochodziła z niezwykłej, inteligenckiej rodziny, zaprzyjaźnnej między innymi z Wańkowiczami. Kuncewiczami i Zollami. Jej ojciec występował w Sejmie z oswojoną wiewiórką w butonierce, a ona sama jako dziecko grała w tenisa z Królową Elżbietą II … i wygrała. Przebywając u ciotki we dworze w Rawie Wyżnej na Podhalu, miała kontakt z ludźmi z konspiracji, między innymi z majorem Edwardem Getem – Getyńskim i aktorką Zofią Rysiówną. Dołączyła do organizacji w wieku 14 lat. Pracowała w konspiracji jako łączniczka, kolporterka prasy podziemnej, przewodniczka przez „zieloną granicę” i tłumaczka wiadomości BBC. Po powrocie do Warszawy, w 1941 roku przystąpiła do tajnej matury i zdała na medycynę na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przez całą wojnę pracowała w kontrwywiadzie. Po aresztowaniu w 1943 była więziona na Pawiaku, skąd przewieziono ją do obozu koncentracyjnego w  Majdanku. Nie dotarła tam, ponieważ udało jej się szczęśliwie uciec z transportu. Po powrocie ukrywała się w mieszkaniu przy ulicy Tłomackie, gdzie chowało się również wielu Żydów, uciekinierów z Małego Getta. Tam poznała między innymi Irenę Sendlerową. Opiekowała się uratowanymi z Getta dziećmi, pomagała ukrywać się i dojść do siebie  dorosłym. Była świadkiem likwidacji Getta i bardzo surowo oceniała bierność AK w sprawie żydowskiego Powstania. Cały czas pracując w kontrwywiadze, uczestniczyła w szkoleniach Wojskowych. W czasie Powstania Warszawskiego, przydzielono ją do Batalionu “Kiliński”, gdzie pod pseudonimem “Magdalena Zawadzka” uczestniczyła w walkach przebrana w mundur niemiecki. Była jednym ze strzelców wyborowych, których zadaniem było likwidowanie snajperów. Jako uczestniczkę Powstania, bardzo smucił ją los cywilów i po latach uznała zryw za młodzieńczą głupotę. Po Powstaniu przeszła przez szećć obozów jenieckich, trafiła do Włoch, stamtąd przedostała się do Anglii, a dalej do Kanady.

Jak sama powiedziała, “[…]mając czternaście lat wypowiedziałam osobistą wojnę Hitlerowi – co uważam dzisiaj za czarujące mając osiemdziesiąt przeszło [lat] – i wiedziałam, że zginę, że nie mogę przeżyć, […] dlatego że ma okropnie dużo zbirów, jest bardzo silny, ale ja mu tyle nadokuczam, ile będę umiała. Wygrałam wojnę! Jego szlag trafił, a ja żyję!”

W 1974 roku wróciła do Polski i zdecydowała się pomagać dzieciom autystycznym. Pracowała w Ośrodku Terapeutycznym dla Dzieci Upośledzonych przy Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, a potem prowadziła poradnię dla dzieci autystycznych i ich rodzin w Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Opracowała metodę leczenia autyzmu, pomimo nieskończonych studiów medycznych. Jej historia była przez wiele lat nieznana, tak jak historia innych Sprawiedliwych. Ale to się wkrótce zmieni. Gużkowska jest jedną z sześciu osób, które zostaną uhonorowane w otwierającym się wkrótce, warszawskim Ogrodzie Sprawiedliwych. Magdalena Grodzka-Gużkowska zmarła zaledwie dwa miesiące temu. Swoją niesamowitą biografię opisała we wzruszającej, zabawnej i poruszającej książce. “Szczęściara” .
8_wspanialych_dol_panskaskorka

Co sądzisz? Skomentuj!