14 komplementów dla kandydatów na prezydenta Warszawy

Przedwyborcze dyskusje mają to do siebie, że albo są ostrym starciem, albo – co bardzo na Pańskiej Skórce lubimy – kipią od sarkazmu. Postanowiłem więc wykonać drobne ćwiczenie emocjonalno-intelektualne i napisać o wszystkich kandydatach wyłącznie dobre rzeczy. W niektórych przypadkach było to naprawdę trudne!

Nie wiem, czy wiecie, ale mamy aż 14 osób, które ubiegają się o prezydenturę. Wśród nich tylko dwie kobiety, no ale myślmy pozytywnie – są kobiety! Aby nie narazić się na oskarżenia o faworyzowanie tej lub owego, wymieniam osoby kandydujące w kolejności alfabetycznej – takiej jak na stronach PKW. A każda z osób otrzymuje po jednym komplemencie.

No to lecimy!

Sławomir Antonik – pierwszy kandydat i pierwszy problem, bo p. Antonik zalicza się do tej grupy, której media nie poświęcają wiele uwagi. Być może dlatego, że nie reprezentuje żadnej wielkiej partii. I to potraktujmy jako duży plus – w myśl zasady „Jak dobrze mieć sąsiada, a nie polityka” i dążenia do przywracania samorządu samorządowcom.

Justyna Glusman – kandydatka koalicji MJN i ruchów miejskich, o której mógłbym napisać, że jest super, bo wpadła na nasze urodziny i dała nam fajny prezent ale faktyczny komplement jest taki, że Justyna Glusman jawi się jako chyba najbardziej kompetentna i merytorycznie przygotowana osoba, która nie ogranicza się do sloganów i wyborczej kiełbasy, a rzeczywiście skupia na konkretnych i dobrze uzasadnionych propozycjach dla Warszawy. Gdyby większość kandydatów poszła tą drogą, mielibyśmy zupełnie inną jakość w miejskiej polityce.

Piotr Ikonowicz – no tu sprawa jest prosta i każdy to wie – Ikonowicz, jako socjalista z krwi i kości, zawsze stawał i będzie stawać po stronie osób wykluczonych, zagrożonych, ubogich, eksmitowanych. Nawet jeśli czasem puszczają mu przy tym nerwy, szczerości i zaangażowania z pewnością nie można mu odmówić.

Patryk Jaki – jedno trzeba kandydatowi PiS przyznać – mimo rozmaitych potknięć, jego sztabowcy prowadzą kampanię bardzo sprawnie, bo… do granic możliwości wykorzystują wszystkie faux pas głównego oponenta. Ponieważ jesteśmy świadkami sytuacji, w której faworytów jest dwóch i idą łeb w łeb, sprawna kampania, z liczbą wpadek mniejszą niż przeciwnik, wydaje się być kluczowa dla ewentualnego zwycięstwa.

Marek Jakubiak – choć w świetle deklaracji: „Głosujcie na Patryka Jakiego, jeżeli ja wam nie odpowiadam” może wydać się to zaskakujące, w czasie konferencji programowej kandydat przedstawił postulaty zaskakująco zbieżne z progresywnymi ruchami miejskimi i z lewicą – walka z wolną deweloperką, likwidowaniem terenów zielonych, z korkami. Panie Marku, jeśli Pan wygra, trzymamy za słowo, że będzie Pan warszawskim Penalosą!

Janusz Korwin-Mikke – popiera przywrócenie legalnego picia alkoholu w plenerze.

Krystyna Krzekotowska – uważa, że Warszawa potrzebuje prezydenta spoza „utrwalonego układu partyjnego”. Trudno się z tym nie zgodzić!

Jan Zbigniew Potocki – bardzo, ale to bardzo szanujemy łaskawą decyzję p. hrabiego, aby w przypadku wyścigu o stołek prezydenta Warszawy zarejestrować komitet, zebrać podpisy i wystartować w wyborach powszechnych. Bo prezydentem Polski już jest, tylko nie bardzo uznawanym przez kogokolwiek.

Andrzej Rozenek – w tym przypadku uszanować należy odwagę i ogromny optymizm. Andrzej Rozenek zdecydował się startować nie tylko z ramienia komitetu, który w Warszawie nigdy mocny nie był, ale też zastąpił namaszczonego wcześniej na kandydata SLD Andrzeja Celińskiego (który nieco przesadził w słownych utarczkach z innym kandydatem i stracił poparcie swojego ugrupowania). Sytuacja podwójnie niekomfortowa, ale Andrzej Rozenek zdecydował się podjąć wyzwanie. Szanujemy!

Jakub Stefaniak – dla wyborców Kuba – szczegółów jego programu na razie nie znamy, bo sekcje na stronie kandydata PSL skrywają wyłącznie informację „Program zaprezentujemy wkrótce!” lub przenoszą do zdawkowych informacji w mediach, ale priorytety są wporzo, ziom! Kolejno: „sport”, „edukacja”, „polityka mieszkaniowa”, „ekologia”, „seniorzy” i „komunikacja”. Nie ma deweloperki, budowania parkingów i betonowania Wisły, tak więc na pewno jest git.

Jan Śpiewak – po stronie licznych aktywów, które ma w swoim portfolio Jan Śpiewak, najważniejsza wydaje się prawdziwa odwaga i bezkompromisowość w walce z mafią reprywatyzacyjną. Już samo to, że postulat Śpiewaka leitmotivem swojej kampanii uczynił kandydat PiSu (z – przypomnijmy – sprawnym sztabem), świadczy o tym, że temat jest nośny i ważny. A Jan Śpiewak jest konsekwentny w swojej walce od lat, za co obrywa w mediach ze wszystkich stron, a następnie wygrywa w sądach.

Paweł Tanajno – u tego kandydata zdecydowanie najbardziej cool jest nazwa komitetu: „Odkorkujemy Warszawę. RIGCZ. Tanajno. Hawajska+”. Skłania to ku refleksji, że Paweł Tanajno raczej na pewno będzie chciał zalegalizować w plenerach nie tylko picie, ale i zażywanie różnych innych wesołych substancji. Iks de!

Rafał Trzaskowski – deklaruje, że w razie wygranej z dotychczasowych rządów PO w Warszawie będzie rozwijał to, co najlepsze, odcinając się od tego, co najgorsze. No i poznaje z perspektywy pasażera komunikację publiczną.

Jacek Wojciechowicz – wydaje się, że ma do siebie dystans. A to cenne.

Co sądzisz? Skomentuj!