Syrenki, pocztówki, portrety, gadżety – Muzeum Warszawy w nowej odsłonie

Generalnie forma trąci myszką. Obrazy, gabloty i bibeloty. Kto spodziewał się interaktywności i fajerwerków raczej wyjdzie zawiedziony, w otwierającym swe podwoje już w najbliższy weekend Muzeum Warszawy nic nie mryga i nie buczy. Za to można obejrzeć fantastyczną kolekcję sztuki i artefaktów związanych z Warszawą. Przedpremierowe foty zrobili dla Was Andrzej Jędrzejczak i Mateusz Kaczyński.

Licząc na darmowe homary i kawior wybraliśmy się na spotkanie prasowe (podobno na spotkaniach prasowych zawsze jest kawior!) do Muzeum Warszawy, które już niebawem otwiera swoje podwoje. Niestety, poczęstunku nie było (co oceniliśmy bardzo surowo, bo nigdy jeszcze nie jedliśmy homarów i kawioru). Za to w progu powitał nas były pracownik MW, jak twierdzi zwolniony przez obecną dyrektor, któremu nowa odsłona tej instytucji kompletnie się nie podoba. Mimo lenistwa poznawczego postanowiliśmy wejść i wyrobić sobie własne zdanie.

„Muzeum Warszawy opowie historię miasta poprzez zwykłe rzeczy” – usłyszeliśmy dziś od naszego przewodnika, zastępcy dyrektora Muzeum Warszawy, pana Jarosława Trybusia. Hmm, nie zabrzmiało to specjalnie ekscytująco. Mamy więc srebra, portrety, widoki, fotografie, makieta Starego Miasta… muzealny standard. Ale obejrzeć można też Gabinet Syren, a w przygotowaniu są już gabinety opakowań firm warszawskich, ubiorów oraz… relikwii.

 

Tak więc, mimo dość konserwatywnej formy, pomysł na muzeum, jakiś pomysł na to muzeum jest. Natomiast mnogość eksponatów w zbiorach przyprawia o zawrót głowy. Te, które trafiły na wystawę zostały wybrane drogą twardej selekcji. Wśród rzeczy warszawskich nieudostępnionych jeszcze zwiedzającym będzie m.in. papierośnica z Powstania Warszawskiego czy spodek z Hotelu Europejskiego na, którym podpisał się Pablo Picasso.

A już dziś można obejrzeć fantastyczną kolekcję warszawskich gadżetów, obrazów pędzla m. in. Fangora i Dwurnika oraz pocztówek warszawski (zbiór ma ponad 9 000! prezentowany będzie rotacyjnie). Nie pozostaje nic, jak udać się do Muzeum Warszawy w nowej odsłonie i samemu przekonać się o sile eksponatów. Warto to zrobić także dlatego, by przekonać się, gdzie stoi oryginał staromiejskiej syrenki.

Czy warto się wybrać do Muzeum Warszawy? Oczywiście. Ale homara to musicie sobie przynieść z domu.

A na zachętę – skrolujcie! – cała masa zdjęć.

Komentarze

komentarzy