Poczytaj mi, Pańska Skórko: „OCH”

Och! Po prostu Och! Taka byłaby najkrótsza recenzja najnowszej pozycji wydanej przez Centrum Architektury. Niepozorna, ale przykuwająca uwagę pięknym fioletem okładki, książeczka, to już kolejna – równie doskonała jak poprzednie – pozycja z poświęconej architekturze Warszawy serii. Tak jak „SAS”, „ŻOL” i „MOK” zabiera nas ona w podróż śladem mniej i bardziej znanych, ale zawsze niezwykle ciekawych realizacji architektonicznych Warszawy. Tym razem, jak nietrudno się domyślić, bohaterką wyjątkowego przewodnika jest Ochota.

Mógłbym założyć, że te charakterystyczne, kolorowe książeczki w twardych oprawach, są doskonale znane wszystkim naszym czytelnikom, a „OCH” to pozycja, na którą po prostu wszyscy czekali z myślą: „Shut up and take my money!” gdzieś z tyłu głowy, ale prawdopodobnie są jeszcze osoby, które nie zetknęły się z tą serią, jedną z najciekawszych inicjatyw na varsavianistycznym rynku w ostatnich latach. Spieszę więc z ogólnym objaśnieniem. Mamy tu do czynienia z niedużymi, ale niezwykle starannie przygotowanymi pod względem edytorskim, zabezpieczonymi twardą oprawą książkami, z których każda poświęcona jest najciekawszym, najbardziej wartościowym, czy charakterystycznym architektonicznym punktom danej dzielnicy. Oprócz syntetycznego wstępu, w którym omawiane są uwarunkowania urbanistyczne, architektoniczne i społeczne, esencję stanowi – nazwijmy go tak, choć takie skojarzenie może nieco zaniżać wartość tych pozycji – praktyczny „spacerownik”: mapa, a następnie detaliczne omówienie (w języku polskim i angielskim) kolejnych punktów na architektonicznej trasie. Tym jednak, co przede wszystkim stanowi o wyjątkowości serii, jest jej oprawa graficzna. Poszczególne budynki (lub ich elementy, detale, jeśli to akurat one – zdaniem autorów – zasługują na wyróżnienie) przedstawione są w formie bardzo uproszczonych grafik, przedstawiających bryłę (lub jej fragment) w „nagiej” postaci, niczym prosto z rysunku architekta. W przeciwieństwie do tego, co możemy zobaczyć na żywo – zza płotu, drzew, reklam, czy termoizolacji, taka forma przedstawienia architektury pozwala na zwrócenie uwagi na jej najważniejsze elementy. A następnie – podczas spaceru – na weryfikację, jak z poszczególnymi obiektami obszedł się czas lub natura. Jeśli dany budynek podlegał istotnej modernizacji, został uszkodzony lub jakieś jego elementy odeszły już do przeszłości, jest to zaznaczone w sprytny sposób w legendzie. Dodatkowym plusem jest niezwykle staranne tłumaczenie na język angielski – dzięki niemu książki będą atrakcyjne nie tylko dla cudzoziemca. Również polski czytelnik może podszlifować zasób architektonicznego słownictwa.

och2_792x512

O ile – siłą rzeczy – w poprzednich trzech książeczkach, poświęconych odpowiednio: Saskiej Kępie, Żoliborzowi i Mokotowowi, dominowały (co mnie osobiście bardzo cieszy) przykłady przedwojennego modernizmu (choć i realizacje powojenne, a nawet zupełnie współczesne – od socrealizmu, przez socmodernizm, do architektury XXI wieku zostały w nich uwzględnione), to w przypadku Ochoty siłą rzeczy jest nieco inaczej. Oczywiście nie zabrakło i budynków reprezentujących ten nurt (w przeciwieństwie do Żoliborza i Mokotowa najczęściej są to różnego rodzaju gmachy użyteczności publicznej, placówki edukacyjne i administracyjne), ale większa część opisywanych obiektów to budynki z czasów, kiedy jeszcze Syrkusowie z Żórawskim nie wytyczali stołecznych trendów. Jest więc architektura historyzująca – z kościołem św. Jakuba na czele, jest mocna (jak chyba w żadnej innej dzielnicy) reprezentacja stołecznego art deco, są też charakterystyczne obiekty czasów socjalizmu i współczesne, a każdy z nich, choćbyśmy wcześniej nie zwracali na niego szczególnej uwagi albo bagatelizowali jego architektoniczną jakość, został przedstawiony w taki sposób, że musi zafrapować.

Czy wiedzieliście np., czym są pipreki? OK, jeśli czytaliście „MOK”, to wiecie. Ale już to, jak pierwotnie miał wyglądać pomnik Marii Skłodowskiej-Curie, gdzie Polska na fasadzie była po prostu Polską, potem stała się „ludowa”, a wreszcie znów bezprzymiotnikowa, gdzie szukać fresku z Bolesławem Chrobrym, albo czemu służy górny taras w Liceum im. Słowackiego – to już nie jest wiedza powszechnie znana. A to tylko kilka spośród bardzo licznych ciekawostek, których na łamach książki pełno

„OCH”, czy raczej „OCH. Ilustrowany atlas architektury Ochoty” to kolejny krok na drodze do rzetelnego skatalogowania najciekawszych obiektów stołecznej architektury. Wiadomo, że nie zastąpi solidnych monografii, takich jak np. monumentalna „Architektura Warszawy II Rzeczpospolitej” Anny Dybczyńskiej-Bułyszko, czy liczne w ostatnich latach prace poświęcone działalności poszczególnych architektów międzywojnia i lat PRL-u, ale z drugiej strony przyjęta formuła pozwala lepiej zrozumieć poszczególne budynki w kontekście sąsiednich obiektów, danego osiedla, czy całej dzielnicy. O architektach zresztą nie zapomniano – atrybucja jest bardzo szczegółowa, posunięta nawet do rozgraniczenia projektu zewnętrznego i konstrukcji. Ta książka, tak jak i poprzednie, po prostu nie ma słabych punktów i jest pozycją obowiązkową na półce każdego, kto utrzymuje, że interesuje się architekturą Warszawy. A przy tym jest taka ładna…

och3

„OCH. Ilustrowany atlas architektury Ochoty”, koncepcja i projekt: Magdalena Piwowar, tekst: Mateusz Bzówka, Ewelina Klećkowska, wstęp: Grzegorz Piątek, ilustracje: Maciej Drążkiewicz, Łukasz Gadomski, Mateusz Gryzło; Centrum Architektury, Warszawa 2016

Komentarze

komentarzy