Nie bądź taki tamada! #PIŁKARSKAŚRODAZEZŁYM

 

Sobotni piłkarsko-kulturalny dzień gruziński za nami, wygrane na boisku i poza nim powodują, że (po chwili na odsapnięcie i wysuszenie ubrań) baterie są naładowane. Weekend trzy dni po – czyli #PiłkarskaŚrodaZeZŁYM

Gościnnie dla Pańskiej Skórki: Zły Reporter

AKS ZŁY (panie) – KS Mszczonowianka, 7:1

AKS ZŁY (panowie) – Legion II Warszawa, 4:2

Nie bądź taki tamada! – to hasło dźwięczy mi w głowie po gruzińskim dniu na Szmulkach. I to hasło można odnieść do niemalże wszystkich uczestników sobotniej supry na stadionie ZŁEGO, pełnego prezesów-tamadów. U nas wszystko na wiele akordów i postawione na głowie. Ucztę rozpoczęliśmy dość wcześnie, nieco po południu, tradycyjnie już spotykając się w naszej bazie wypadowej Offside na Brzeskiej. Coby rozgrzać się przed całodniowym wydarzeniem, a zwłaszcza przygotować elementy opraw meczowych. Tego dnia wsparliśmy naszych serdecznych przyjaciół ze wschodniego Londynu w ich walce o lepsze jutro – czyli o przejęcie przez społeczność kibicowską klubu od właściciela, który w ich odczuciu nie sprawdza się w tej roli.

Staranna wyklejanka płótna odbyła się w towarzystwie działacza międzynarodowej organizacji Supporters Direct Europe, która zrzesza kluby zarządzane przez kibiców. Lukas z zaciekawieniem obserwował powstawanie banneru oraz z nieukrywaną radością korzystał z zalet utrzymywania dobrych relacji z rzemieślnikiem piwnym. W tym czasie na drzewca sosnowe naciągane były flagi. Machajki w różnorodnych wzorach, przygotowane również z myślą o wzmocnieniu dopingu dla naszych zawodniczek należących do Reprezentacji Polski Niesłyszących, mogły uświetnić dwumecz dzięki zaangażowaniu producenta działającego w miasteczku jednego z członków klubu. Tam wsparcie lokalne, gdzie lokalsem Zły człowiek.

Banner, flagi i goście z zagranicy – a to był dopiero początek tego dnia… Kolejną atrakcją była pogoda, która ugościła kibiców ZŁEGO słońcem, deszczem i gradem. I pomyśleć, że po Parysowie byliśmy przekonani, że nic gorszego z aurą wydarzyć się nie może!, otóż może, i się wydarzyło. Don Pedro Arena spłynęła deszczem w skali niespotkanej w tej części miasta zapewne od lat. Dzięki takiej ilości wody z nieba dowiedzieliśmy się, że nasi piłkarze i piłkarki nie są z cukru, a i kibice do roztopliwych nie należą. Książki za to owszem, słabo znoszą wodę, choć w sumie staną się teraz bardziej unikatowe, niż były, Złym charakterem naznaczone. Wszystko to dzielnie znosiły też fanziny: „AKaeSiaki”, które zyskują wielkie uznanie kolejnych osób, tym razem u człowieka z zewnątrz, za to obserwującego na co dzień oddolne inicjatywy.

Pikanterii wydarzeniu nadawały też wystawione przez wydawnictwo Mandioca legendarne piłkarsko-hultajskie komiksy z serii Barras (u nas wulgarne słownictwo na stadionie oby pozostało tylko słowem drukowanym w dziełach kultury) oraz ostrawe gruzińskie sosy paprykowe, które znakomicie korespondowały ze świeżo wypieczonymi kaukaskimi chlebami, a popijane gruzińską oranżadą smakowały najlepiej. Jedzenie ma swoich zwolenników, a że posilić się trzeba czasami nawet w trakcie meczu, to na K44 powstały dwa sektory, na main stand oraz całkiem nowy: bufet stand. Oba sektory wtórowały sobie nawzajem przyśpiewkami na Złą nutę i tekst. Trybuna główna krzyczy: ca-ły bu-fet od-po-wia-da!, a bufet nie daje się długo namawiać, odpowiada, skoro proszony: Zły! Zły! A-K-S! Kultura stadionowa dopełniona była kulturą wysoką: w sali konferencyjnej Dzielnicowego Ośrodka Sportu i Rekreacji Praga-Północ, współorganizatora wydarzeń tego dnia, dzięki uprzejmości i wysiłkowi stowarzyszenia Diaspora Gruzińska w Polsce odbywała się wystawa sztuki gruzińskiej okraszona projekcją filmu o losach Gruzinów trafiających do Polski. Kibic syty na duszy i ciele. Jako że w przerwie między meczami przez odkrytą arenę przetoczyły się grad i oberwanie chmury, występ muzyczny i wywiad z gruzińskim piłkarzem diabli wzięli, a kibice z radością zapełnili krzesełka „kina”, by obejrzeć Gruzja.pl (film dostępny również na YT – polecamy!). Reklam przed seansem zabrakło, a rolę popcornu przejęły chaczapuri i chinkali.

Najważniejszy jednak głód został perfekcyjnie nasycony przez obie Złe drużyny. Żeńska podała do stołu z gruzińskim przepychem, serwując siedem goli, a męska dorzuciła swoje cztery. Łącznie tego dnia zgromadzeni na Szmulkach kibice obejrzeli czternaście bramek, bo i przyjezdni nie chcieli być gorsi. O przebiegu meczów niech świadczą sute sprawozdania na naszej www. Warto też przygotować się do kibicowania w najbliższą sobotę 13 marca: nasze drużyny grają na wyjazdach, ale w Warszawie, a w obu przypadkach zanosi się na wielkie widowiska, bo gra idzie o awans!

Po dniu pełnym folkloru gruzińskiego, szmulkowego i piłkarskiego Źli działacze mogli wreszcie odetchnąć i rozpierzchnąć się w warszawskiej nocy. Koncerty, puby, klubowe lokale, dla innych domowe zacisze i powrót do rodzinnych obowiązków, drastycznie przerwanych przez festiwal ZŁEGO. Afterek gdzieś na Muranowie stawiał królewską pieczęć na tym wiekopomnym wydarzeniu. I w taki sposób, w odmętach kultury fizycznej, kultury osobistej i kultury kulturalnej, wykuwa się Zły charakter, bo:

Kiedy idziesz poprzez burzę,
Trzymaj głowę swą wysoko
I nie bój się ciemności…
Na końcu tej burzy
Jest złote niebo
I słodka, srebrna piosenka skowronka.

You’ll never walk alone

Zapowiedź (sobota, 13.05.2017):

Warszawska Akademia Piłkarska Dziewczyny – AKS ZŁY (panie), g. 14, stadion AON Rembertów, ul. Strażacka 121, Warszawa-Rembertów.

Jedność Warszawa – AKS ZŁY (panowie), g. 18, „Wembley w Skaryszaku” (boczne boisko Drukarza Warszawa), ul. Zamieniecka 2.

Klub na bieżąco: www.facebook.com/akszly

Komentarze

komentarzy