Meczet Miłosierdzia

Allahakadabra! – wykrzyknął Sułtan Kowalski oddając do użytku Meczet Miłosierdzia. – To wielki dzień dla mieszkańców Wi-alla-nowa. Dziś otwieramy bramy Meczetu Miłosierdzia. Niech zgoda i porozumienie zapanuje między wszystkimi mieszkańcami Dar-el-Beer-Szewy!

Sułtan przeciął wstęgę, a do parku spacerowym krokiem wkroczyli mieszkańcy dzielnicy. Pogoda sprzyjała wiosennym przechadzkom. Jednak jedna myśl zaprzątała głowy przybyłych. Gdzie był…

…meczet zbudowaliśmy pod ziemią. Nie chcieliśmy, aby śpiew muezzina budził małe dzieci i za bardzo zakłócał ładu w miejskiej przestrzeni. Woleliśmy stworzyć miejsce prawdziwie stawiające na przyszłość, gdzie mamy i taty będą mogły spędzić czas na świeżym powietrzu ze swoimi pociechami. W Wi-alla-nowie mieszka w końcu bardzo wielu malutkich dar-el-beer-szewiaków. Dlatego na powierzchni znajduje się wspaniały park, a do samej świątyni zjeżdża się schodami. Można ją też podziwiać przez szklany dach. Oszczędność miejsca, przestronne wnętrze z naturalnym światłem i przede wszystkim zamysł. To miejsce dla wszystkich. W końcu nikogo nie wykluczamy. – komentował Sułtan Kowalski.

Była to prawda.  W końcu wspaniały poprzednik sułtana Abu Stufan al-Starzani chciał, aby Dar-el-Beer-Szewa była wielka. Z kolei o budowie meczetu wieki temu wspominał już kalif Stanis-ali al-Poniatow. Sułtan Kowalski zrealizował tę wizję. Tego dnia ich marzenia o Warszawie otwartej i tolerancyjnej wreszcie się ziściły. Nie było to czcze gadanie, bo ludzie stolicy wzięli sobie do serca apel Sułtana Kowalskiego o zakończenie sporów. Od dłuższego czasu mieli w końcu w stolicy tanią benzynę…

Sułtan wiedział, że aby doprowadzić do prawdziwego pojednania ludzi musi być o krok naprzód niż ich myślenie. Zależało mu na Dar-el-Beer-Szewie, dlatego wymyślił przebiegły plan. Postanowił wprowadzić w stolicy radykalne zmiany. Wiedział, że smog jest jego największym wrogiem.  Zagrożenie przyszło od wewnątrz.  Pozycji  Sułtana nikt nie zagrażał, ale złe powietrze groziło degradacją zdrowia mieszkańców. Wszystko przez odkrycie w stolicy ropy. W ten sposób źródło bogactwa Dar-el-Beer-Szewy, mogł stać się teraz przyczyną jej upadku.

Wraz z Meczetem Miłosierdzia przesyłamy społeczeństwu dobrą wiadomość prawdziwej zmiany. Z Jego pomocą na pewno damy radę. – powiedział Sułtan Kowalski wskazując palcem w niebo. – Dlatego od dziś, cała komunikacja publiczna w Dar-el-Beer-Szewie będzie darmowa. Wszystkie linie autobusów obsługiwać będą elektryczne pojazdy. Dodatkowo oddamy do użytku siedem linii podziemnej kolejki. Miejskie rowery staną się uprzywilejowanymi pojazdami na drogach, a tereny zielone będą powstawały równomiernie we wszystkich dzielnicach. Dlaczego mówię w czasie przyszłym? – zdziwił się Sułtan – Przecież to wszystko dzieje się już teraz.

Dziwicie się, dlaczego w 2125 w Dar-el-Beer-Szewie wciąż panował Sułtan Kowalski? Odpowiedź jest prosta. Każdy jego następca tak się nazywa, bo zapoczątkował on dynastie sułtanów dar-el-beer-szewskich.

Tak właśnie było. Ociekająca złotem i  pławiąca się w bogactwach Dar-el-Beer-Szewa dzięki rozsądnemu myśleniu Sułtana stała się miastem zielonym. I to wszystko dniu oddania dla mieszkańców Meczetu Miłosierdzia. Zaiste, Allah był miłosierny. Zmęczony publiczną przemową Sułtan Kowalski odetchnął po zejściu ze sceny ustawionej w parku. Postanowił wybrać się na przechadzkę by pooddychać świeżym powietrzem. Na cel spaceru wybrał swój oraz wielu dar-el-beer-szewiaków ulubiony park Hammam (czyli dawne Łazienki). Tam przy krzyku pawi szukał inspiracji do dalszych działań. Kiedy nikt nie patrzył zahaczył jeszcze o pomnik Jana III Sobieskiego na Agrykoli.

Widzisz, Janek, wreszcie się dogadaliśmy. – puścił do króla oczko i zaczął nucić pod nosem Czesława Niemena. – Wiem, o czym zapomniałem… Pora wreszcie odbudować tęczę. – Sułtan powiedział do siebie i pobiegł szybko spisać nowy edykt.

Komentarze

komentarzy