Lobster forever – wycieczka po nowej hali koszyki

Powodowany niezdrową ciekawością oraz brakiem zrozumienia norm społecznych, wszedłem dziś na teren hali koszyki. Co miałem nie wejść? Niby jeszcze zamknięte, a jednak otwarte, ruch jak w ulu, budowlańcy kończą montaże, wytatuowani hipsterzy polerują bary, ja – w modnej fryzurze i w nienarzucająco-eleganckim stroju – wszedłem tam jak do siebie. Wszedłem, i oniemiałem.

Ci, co mnie znają, to wiedzą, że jestem człowiekiem światowym i bywałym. Nóż i widelec na stole, toaleta w mieszkaniu, a na zakupy to nawet do Rembertowa lub Marek potrafię się wybrać, na wyprzedaże. Językami też władam różnymi, na szczęście, bo inaczej to nic bym Wam nie mógł opowiedzieć, co widziałem. Raczej ogon pod siebie bym podkulił i uciekł, albo gębę rozdziawił i tak został.

Kto w nowych Koszykach spodziewa się bazaru, albo regularnej hali targowej, bardzo się zdziwi. Żadna tam marchew czy jabłka jonagoldy, względnie wielkopolskie ziemniaki Irga na Koszykach sprzedawane nie będą. Na wysublimowaną warszawską wielkomiejską klientelę czekają już knajpy o kosmopolitycznych nazwach i wyszukanej ofercie.  I tak:

  • Można będzie pójść do Haritage, na wino and shop
  • Zapewne niezły piece of meat dostaniemy w Crazy Butcher
  • Na meat można też liczyć w Quality Burgers&Meats by Soul food – wiadomo, mięso pokarmem dla duszy, jak mawiają buddyści
  • W Mango – wbrew nazwie – można będzie zjeść hummus, falafela, frytki z batata, awokado, harrisę, jalapeno, bezglutenową bułkę i zaprawę do tynków
  • Port Royal kusi Fish, Clams, Oysters and other sea monsters
  • Kago Suhi kusi sushi, ale kogo dzisiaj sushi kusi? No nie, sushi jest passe [rhymes not intended].
  • Magia d’Italia, to oczywiście gelateria, czyli ice cream
  • Karmellio chocolatier i Maison de the nikomu chyba tłumaczyć nie trzeba?
  • Gaba i Garsones proponują pieczywo i coffee
  • Sobremesa zaś – tapas

I kiedy już myślałem, że nic normalnego tu nie znajdę, objawiła mi się jakże polska knajpa o lekko pornograficznej nazwie Kiełba w gębie.

Ja się tu wyzłośliwiam, ale nie myślcie sobie, że Noworuscy, eee… to znaczy Nowopolscy, tylko ostrygami i serdelkami żyją (soul food mięsny jeż się nie liczy!). Jest też coś dla ducha, a mianowicie podrabiana księgarnia z podrabianą literaturą – różne biografie Tomasza Lisa, wynurzenia Beaty Pawlikowskiej, rebusy Pablo Coelho. No i to hasło na szybie! „Nie musimy być zdeterminowani wyborem między neutralnością współczesnych interwencji, różnymi formami rekonstrukcji czy pastiszu„. Coś tam z Derridy za młodu liznąłem, ale tu, przyznaję, jestem bezradny.

Wyszedłem na ulicę. Poczułem się jakoś lżejszy, bardziej pewny siebie, przystojniejszy. Po prostu lepszy. I to jeszcze przed otwarciem nowych koszyków. A po odgrzanej w piekarniku pizzy Guseppe z pieczarkami (Żabka, 8,99 w promocji) defekowałem bursztynem!

 

20161020329 20161020330 20161020331 20161020332 20161020333 20161020334 20161020337 20161020338 20161020339 20161020340 20161020341 20161020342 20161020343

Komentarze

komentarzy