6 najlepszych wegeburgerów w Warszawie

Jak powszechnie wiadomo, podstawą wegańskiej diety są parówki, sery, wędlina oraz burgery. Dlatego nikogo już nie dziwi pozycja „wege” nawet w 100% mięsnych, sieciowych barach oferujących kotlet w bułce (choć liderzy rynku jeszcze się w Polsce nie zdecydowali na ten krok). Wegeburger wegeburgerowi nierówny, więc w poszukiwaniu doskonałej nie-mięsnej wkładki do bułki może Wam się przydać ten mały, bardzo subiektywny ranking. Pierwotnie miał on liczyć pięć pozycji (bo tak bardziej „klikalnie” i buzzfeedowo), ale trudno było mi odrzucić choć jedno z wymienionych niżej miejsc, w których burgery smakują mi najbardziej.

English version: click here!

Warto jeszcze dodać, że poniższe zestawienie jest niepełne (jak wspomniałem we wstępie, wegeburgera dają teraz w Warszawie na każdym rogu, są też lokale, które mogłyby się znaleźć na liście, gdyby nie to, że… nie zawsze jest OK), nie stanowi też rankingu moich ulubionych miejsc wegańskich [kliknij tutaj!], zresztą nie wszystkie wymienione bary i restauracje są w 100% roślinne. Ale dość już tego przydługiego wstępu, ruszamy w miasto. Smacznego!

6. Krowarzywa

Krowarzywa to miejsce niezwykle zasłużone dla „weganizacji” Warszawy, chyba pierwszy roślinny fast-food, który odniósł tak ogromny sukces w naszym kraju, a nowe lokalizacje, które otwierane są także poza stolicą, tylko to potwierdzają. Wprawdzie bar nie uniknął kryzysu związanego z prawami pracowników, ale wygląda na to, że wyszedł na prostą i konsumując tu bułkę z wkładką można mieć poczucie posiłku etycznego. Jeśli zdecydujecie się zjeść tutaj, warto postawić na klasykę – jaglanex albo cieciorex robią robotę. Ale już na przykład burger z seitanem mnie nie zachwycił – w tej kategorii mam innego faworyta.

5. Fit & Green

Znani są głównie z tego, że zdrowo karmią studentów ASP i UW. Ale niech Was studencki anturaż nie zmyli – F&G to porządna kuchnia, a burgery mają ponadprzeciętne. I dostępne też w ponadprzeciętnym rozmiarze – dużego warto rozłożyć je na talerzu na pół i skonsumować w trybie „restauracyjnym”, bo nie znam osobnika z takim rozwarciem żuchwy, który poradziłby sobie z tutejszym dużym burgerem „w biegu”. Subiektywnie chyba najbardziej polecam burgera grzybowego (występującego też w menu jako „polski”) i włoskiego – z suszonymi pomidorami i oliwkami. Zaletą tutejszych bułek z wkładką jest też to, że przygotowująca je ekipa nie żałuje świeżych warzyw i liści.

4. Mango Vegan Street Food

Mango oferuje szeroki asortyment dobrego, wegańskiego jedzenia. Choć z różnymi potrawami zdarzało mi się trafić lepiej lub gorzej (choć zawsze było co najmniej poprawnie, a przeważnie dobrze/bardzo dobrze), to niezależnie, czy zamawiam na Brackiej, w Pasażu Wiecha, koło BUW-u, czy w – pardon – Koszykach, moim pewniakiem jest zawsze burger z kaszy quinoa. Sycący, obfity i z subtelną nutą mango chutney. Polecam w ciemno.

3. Tel Aviv Urban Food

Tu nie jest fast foodowo – w Tel Avivie nawet na burgera należy kulturalnie usiąść, na chwilę zapomnieć o codziennym pędzie i nieco się zrelaksować, w czym pomaga sympatyczna, niezobowiązująca atmosfera i życzliwa obsługa. Tutejszy burger z warzyw i nasion, podawany też w obfitym secie (z dodatkiem opiekanych ziemniaczków – „wedgesów”, sałatek i sosów, z których wegańskie aioli ma stałe miejsce w moim sercu) jest nie tylko pyszny, ale – szczególnie w wersji z dodatkami – nie jest w stanie pozostawić niedosytu nawet u największego głodomora. Do Tel Avivu warto wpaść nie tylko na burgery, bo tutejsza kuchnia jest ogólnie świetna, ale skoro tym razem tylko o bułkach… to tylko o bułkach :)

2. Roślina

W poszukiwaniu pysznego wegeburgera warto udać się na Stare Bielany. W Roślinie podawane są potrawy odpowiednie dla wegetarian i wegan, więc w przypadku burgera warto zaznaczyć, jeśli interesuje nas opcja czysto roślinna. Choć jadam tam regularnie, właściwie nigdy nie zastanawiałem się, z czego zrobiony jest „kotlet”, bo… nie było na to czasu. Całkiem sporego burgera z obfitością dodatków zawsze „znikam” w moment. Warto też zwrócić uwagę na burgery „sezonowe”, w każdym tygodniu jest inny i tu również nigdy źle nie trafiłem. Bardzo mocna rekomendacja. I fajny ogródek :)

1. Chwast Food

Relatywnie mało znany (przynajmniej w porównaniu z Krowarzywami, czy Mango) Chwast Food, który mieści się w niepozornym pawilonie na MDM-ie, jest moim absolutnym faworytem, jeśli chodzi o burgery. Powiem więcej – uważam, że wegeburger, który miałby zachwycić „roślinożercę”, a jednocześnie mieć szansę przekonać osobę, która gustuje w daniach krwistych i ciężkich, podawany jest w Warszawie tylko i wyłącznie tutaj. W szczególności jeśli chodzi o burgera z kotletem z seitanu. Jeśli nie znasz tego określenia, bo weganizm nie jest Ci specjalnie bliski, wyjaśniam – seitan to ciężkostrawny glut z glutenu, który po odpowiedniej obróbce i doprawieniu pozwala na prawie idealną mimikrę mięsa. I o ile Krowarzywa wygrywa(ją) pewnie na polu burgera ze starej, dobrej cieciorki, to wysmażony prawie do granicy przypalenia seitan z Chwasta można byłoby nazwać ciężką wegańską karkówą, która ma raczej smakować niż tylko wyglądać. I o to chodzi! A jeśli jeszcze wspomnieć o smakowitych dodatkach i pysznych sosach (najlepiej na ostro) oraz – dla chętnych – wegańskim serze wysokiej jakości, to nie ma przebacz, Chwast Food deklasuje konkurencję na starcie. Oczywiście zakładając, że lubisz zjeść ciężko i solidnie. No ale jeśli czytasz artykuł o burgerach, to zapewne właśnie tak jest.

Komentarze

komentarzy